Nowości, zakupy i takie tam, czyli WIELKI HAUL



Cześć Wam! 

Dzisiaj post tasiemiec w formie zdjęć. Nakupowałam całkiem sporo i chwilowo czuję się usatysfakcjonowana. Chwilowo, to odpowiednie słowo ;) 

Zacznę od moich zakupów z Norwegii. Byłam u rodziców ponad tydzień, a to odpowiedni czas na zachomikowanie naprawdę sporej gromadki nowych kosmetyków. Fakt, że udało mi się praktycznie w całości zrealizować moją zakupową listę zakupów, którą dzieliłam się z Wami niedawno, bardzo mnie cieszy. Nie udało mi się dorwać tylko jednej rzeczy, ale szczególnie nie płaczę :) UWAGA! BARDZO DUŻO ZDJĘĆ! ;)

Kupiłam też kilka ciuchów, dwie nowe sukienki z H&Mu, koszulkę, sweter i parę innych, ale blogerka modowa ze mnie żadna, więc się nimi nie pochwalę tutaj. 





Jajeczka EOS kupiła mi mama. Wiedziała, że u nas nie są dostępne, a ja bardzo chciałam zobaczyć, czy naprawdę jest czym się zachwycać. Mam trzy wersje smakowe/zapachowe. Skusiłam się na cytrynkę, truskawkę i owoce letnie. Jak na razie są całkiem, całkiem. Podoba mi się, że przez to, że mam je zawsze pod ręką (noszę jedno w kieszeni kurtki), naprawdę regularnie ich używam. No i smaki są super ;)





Kremowy róż MIRACLE TOUCH od MaxFactora, to totalny szok. Byłam naprawdę mocno zdziwiona, że udało mi się go kupić, bo do tej pory nie był dostępny w Norwegii. Już jest. Ja wybrałam sobie kolor 14 Soft Pink, ale w grudniu na pewno skuszę się na jeszcze jeden, ze złotymi drobinkami.



Color Elixir od Maybelline, to dupe fantastycznej hybrydy Diora, Addict Fluid Stick, którą również posiadam. Ma lichy pędzelek, ale pomadka sama w sobie jest super. Wybrałam sobie kolor Signature Scarlet. Niedługo jej zbliżenie. 



Przy pomadce z L'Oreala się trochę zatrzymam. Myślałam, że znalezienie jej nie będzie problemem, ponieważ widziałam ją na norweskiej stronie producenta. Byłam więc pewna, że będzie to pikuś. Niestety, udało mi się ją dorwać tylko w Cubusie. Co śmieszniejsze, były tylko trzy z czterech kolorów, które powinny pojawić się w standzie. Czerwień od Julianne przeszła mi koło nosa. Mam za to tę od Blake i jestem bardzo szczęśliwa. Jest matowa, kremowa i wygląda nieziemsko na ustach. Szkoda tylko, że niezbyt przyjemnie pachnie.  



Zamówienie ze sklepu Kicks.no, to chyba rzecz, która podniecała mnie najbardziej. Teoretycznie miałam trafić do sklepu stacjonarnego, ale nie było nam po drodze. Dlatego zdecydowałam się na zamówienie internetowe. Tak wyszło, że dostępna jest tylko jedna paletka Contour Kit, która jest właściwie tą, którą chciałam od początku, czyli Light to Medium. W jej skład wchodzą pudry: Vanilla, Banana, Sand oraz Java, Fawn i Havana. Na razie jestem zakochana, ale nie chcę Wam wystawiać takiej "szybkiej" recenzji. Poużywam jej trochę i się wypowiem. 



Miałam możliwość pomacanie kosmetyków Anastasia Beverly Hills kilka dni przed zamówieniem, więc ostatecznie zamiast zdecydować się na kredkę do brwi Brow Wiz w kolorze Soft Brown, wybrałam Ash Blonde. Myślę, że daruję sobie podawanie Wam cen, z którymi spotkałam się w Norwegii, bo złapiecie się za głowę i powiecie "przepłaciłaś!", bo przepłaciłam. Jednak z drugiej strony, kosmetyki miałam w ciągu dwóch dni w moich rękach i nie musiałam na nie czekać dłużej niż miesiąc, i martwić się o Urząd Celny.


Dorwałam też serum z Kiehl'sa, Midnight Recovery Concentrate. Zapragnęłam go pierwszy raz chyba jakieś dwa lata temu (?), gdy zobaczyłam tę niebieską buteleczkę w filmiku Szavki. Serum jest mieszaniną olejków, z którego najmocniej czuć lawendę. Ja lawendę uwielbiam, więc mi to nie przeszkadza. Oczywiście, w Polsce nie było dostępne. Od niedawna jest do dorwania w Warszawie, bo właśnie tam otworzył się jedyny sklep Kiehl's. Kolejny powód, przez który płaczę po nocach, że nie mieszkam w Warszawie ;) A! I dzisiaj podobno otworzyli KIKO!


Kupiłam sobie jeszcze szampon z TRESemme, którego nie mam na zdjęciu, bo zapomniałam je zrobić :) Jest całkiem fajny. Skusiłam się też na rzecz niedostępną w Polsce (jak praktycznie wszystkie kosmetyki, które ze sobą przytaszczyłam do Szczecina), czyli na spray dodający włosom objętości #TXT z serii Studio Line od L'Oreal. Moje włosy ostatnio chyba mają depresję, więc muszę im pomagać. I powiem Wam, że jak na razie jest bardzo dobrze. 




Podczas mojej nieobecności w Polsce była promocja 1+1 w Rossmannie. Tym razem, to Kuba musiał zasuwać do drogerii i wypełnić misję, którą było zakupienie dwóch matowych balsamów z Revlonu. Chciałam i mam kolory Elusive i Unapologetic. Niedługo pokażę je Wam na ustach i... gdzieś jeszcze. ;) 


 Dotarła też do mnie przesyłka od Evree, z kremem do rąk oraz balsamem do ciała. Kremów do rąk nigdy za wiele, więc bardzo się cieszę.



Wpadła też do mnie kolekcja duochromów z Colour Alike. Chcecie je zobaczyć z bliska? To naprawdę piękne, niestandardowe kolory lakierów, które mienią się na różne barwy w innym świetle. 


I na sam koniec jeszcze perfumy. Stałam się posiadaczką kolejnego zapachu Chanel, tym razem Allure, którego główną nutą zapachową jest jaśmin. Ochhhhh, po prostu je uwielbiam! 
Zakosiłam też mamie miniaturę jednego zapachu Rituals, a jej zostawiłam dwa pozostałe z małego setu. Na lotnisku widziałam szafę Rituals, ale postukałam się w głowę i powiedziałam sobie, że nie ma sensu brać coś jeszcze do Polski, skoro w grudniu będę lecieć ponownie. Wytrzymam tę chwilę :)


Uff! To by było na tyle! Jestem przeszczęśliwa, że wszystko dotarło do Polski w całości i nic się po drodze nie uszkodziło. Dajcie mi znać w komentarzach, o czym poczytacie najchętniej. 

Mam nadzieję, że w grudniu będę mogła napisać post zatytułowany HUGE SEPHORA HAUL, z kosmetykami ze Stanów. Boziu, ześlij pieniążek! ;)

A Wy? Na co się ostatnio skusiłyście? 

P.S. Jak na złość, skończył mi się dziś rozświetlający korektor z L'Oreala ;)

POPRZEDNI
NASTĘPNY

34 comments :

  1. Chciałabym wypróbować te balsamy eos ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak pojadę w grudniu, to mam zamiar kupić kilka i zorganizować rozdanie ;)

      Delete
  2. Wow! Ogromne i bardzo ciekawe zakupy. Serum Kiehlsa kusi mnie już od bardzo długiego czasu, widywałam je u wielu vlogerek na YT, jednak blokuje mnie wciąż jego słaba dostępność.. Gdy wykorzystam te które mam postaram się o nie 'zawalczyć' :)
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ogromne, ogromne, a ile szczęścia ;) Ja jeszcze konkretnego zdania nie mam, bo jeszcze na to za wcześnie, ale na razie jest ok ;)

      Delete
  3. NO I CO SIĘ CHWALISZ?!
    #zazdrowchuj :*

    ReplyDelete
  4. świetne zakupy :) zazdroszczę eosów :)

    ReplyDelete
  5. tak! tak! pokazuj szybko jak kolorki z Revlonu się prezentują :)

    ReplyDelete
  6. Poszalałaś :) O serum Kiehlsa słyszałam, że jest świetne. Daj znać jak się u Ciebie sprawdzi :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na pewno podzielę się moją opinią :)

      Delete
  7. Rzeczywiście duży haul :)
    Udane zakupy ! :)

    ReplyDelete
  8. Zakupowy zawrót głowy:) wszystko chętnie bym wypróbowała:)

    ReplyDelete
  9. Lakiery pokazuj! I to szybko! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. No,ale właśnie nie wiem, czy wszystkie na raz, czy osobno :D

      Delete
  10. Wszystkie kolory takie soczyste :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie takie, jak powinny być, bo jednak jesień za oknem nie pomaga. Aż się zastanawiam nad lampą pierścieniową.

      Delete
  11. szaleństwo :]
    najbardziej jestem ciekawa Anastasia Beverly Hills
    podobno mają zawitac do PL, oby

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie też to słyszałam i mam cichą nadzieję, że jednak się pojawią. Byłoby super ;)

      Delete
  12. Jakie fajne zakupy, Eos też chętnie bym przetestowała, może już nie długo....? ;) Lakiery chcę zobaczyć na pazurkach jak się mienią :)

    ReplyDelete
  13. Ile dobroci <3 Kupiłam dokładnie te same kredki z Revlonu co Ty :) Do ust są świetne ale i na policzki jako róż sprawdzają się idealnie jak dla mnie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie zdradzaj mi tutaj moich planów :P Właśnie to miałam na myśli mówiąc, że pokażę je na ustach i "gdzieś jeszcze" ;)

      Delete
  14. Ja jestem przeciekawa absolutnie wszystkiego z kolorowki. Fantastyczne zakupy! Pełna zazdrość!

    ReplyDelete
  15. Czy te balsamy do ust z eos są naprawdę takie extra? Widziałam ostatnio u jednej dziewczyny taki "używany" balsam i był pełen paprochów ogólnie zniechęcił mnie do zamysłu kupna go.

    ReplyDelete
  16. Na bogato, anastaisia tez do mnie woła :D Ale brak pieniążka :D Jajeczka eos chodza za mna od wakacji, nie moge zebrac sie cos do zakupu ;/

    ReplyDelete
  17. "Boziu, ześlij pieniążek" - komentarz roku :D Rób post o Color Elixir szybko, ślinię się na ich widok (na yt... ) już od jakiegoś czasu. Ile NOKÓW kosztowała? :)

    ReplyDelete
  18. ta szminka z Loreal jest cudowna, opakowanie wygląda bardzo elegancko, ciekawe czy jeszcze gdzieś można ją dorwać...

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY