Gąbeczka z Inglota, to koszt rzędu 42zł. Mamy tutaj do czynienia ze znacznie niższą kwotą, jaką należy na nie wydać i to chyba największa zaleta tego produktu.
To, co mnie bardzo w beautyblenderze denerwuje, to fakt, że nie jest dostępny stacjonarnie. Czy naprawdę byłoby to takie trudne wprowadzić go do jakieś większej sieci drogerii? Nie miałabym nic przeciwko, gdyby znalazł się w Douglasie albo Hebe. Zawsze jest to większy komfort związany z brakiem kosztów dostawy. No i byłoby fajnie, gdyby każdy mógł zobaczyć jajeczko na żywo i mógł je sobie pomacać.
Tutaj na korzyść Pro Blending Sponge, bo tak się nazywa konkurencyjne jajeczko, działa sieć salonów i wysp, na których możemy spokojnie dotknąć jajeczko i zweryfikować przed zakupem, czy w ogóle chcemy je nabyć.
I to chyba byłoby na tyle aspektów, przy których jajeczko z Inglota może sobie zasłużyć na lepszy rezultat względem beautyblendera. A szkoda.
Zacznę może od konkretów i nie będę Wam tutaj owijać w bawełnę, rozwlekając się na osiemnaście stron. Jajeczko z Inglota po prostu jest gorsze. Jest marną podróbką. I dlaczego nazywam je podróbką/"tańszym odpowiednikiem"? Czy dupem, jak kto woli :P Bo zwyczajnie Inglot zakończył na podobieństwach obu produktów w kwestii wizualnej. Na tym koniec. Finito!
Przede wszystkim, jak widzicie to na zdjęciach (tak w ogóle, to jajeczka są bardzo niefotogeniczne i ciężko było mi je dobrze uchwycić :) ), jajeczka różnią się teksturą. Beautyblender jest bardziej porowaty, mięciutki i przypomina skórę. Fajnie się nim operuje i naprawdę, nawet największy laik nie zrobi sobie nim krzywdy. Wydaje mi się, że to najbezpieczniejsza forma nakładania podkładu i dodatkowo wszystko dzięki niemu wygląda po prostu fenomenalnie. Daje sobą łatwo manipulować, ale w sensie fizycznym :P Jest giętki i sprężysty. Łatwo można go ścisnąć. To naprawdę duży komfort, zwłaszcza przy namaczaniu go przed nałożeniem makijażu oraz przy jego czyszczeniu. Mycie BB jest praktycznie bezproblemowe. Fakt, jedne podkłady wymywają się lepiej, inne gorzej, ale nadal... nie ma większych problemów przy jego czyszczeniu. Radziłabym jednak zachować ostrożność. /Ja, moimi długimi paznokciami niestety zrobiłam już sobie nieciekawą dziurkę :(/
Jak wypada Pro Blendig Sponge? Średnio. To znaczy, on działa tak samo jak BB i nie widać specjalnej różnicy w tym, jak podkład wygląda na buzi. Jest jednak spora przepaść dzieląca obie gąbeczki. Inglotowskie jajo jest bardzo zbite, powiedziałabym "ciężkie", podczas gdy BB jest lżejszy w dłoni. Jajeczko rodzimej firmy niestety nie może się pochwalić taką samą fakturą. Jest ewidentnie wykonane z innego tworzywa. I niestety, jest to niekorzystne.
Najprościej mówiąc, nie daje takiej przyjemności i komfortu z używania jajeczka. Jest nieprzyjemny i mam wrażenie, jakby "uderzał" w twarz. Fakt, nie zrobimy sobie nim żadnego siniaka pod okiem, ale niestety nie jest też zbyt fajny.
Tragicznie się go namacza wodą. Przy BB jest to dosłownie chwila, a tutaj się moczy i moczy, i zajmuje to znacznie więcej czasu. Mycie też nie należy do najprostszych. Jest raczej uciążliwe i uporczywe. Znacznie dłużej schnie. Ja myję swojego BB co wieczór i rano jest już skurczony i suchutki. Jajko z Inglota niestety potrzebuje bardziej doby do wyschnięcia.
Podsumowując, powiem szczerze, że na jajko z Inglota już się nie skuszę. Wolę wydać więcej i zapłacić w ten sposób też za komfort, jaki przynosi mi używanie oryginalnego beautyblendera. Nie to, żeby inaczej wyglądał po nich podkład na twarzy, czy korektor pod oczami, bo ta kwestia pozostaje bez zmian. Jednak ogromnym plusem jest miękkość BB i właśnie dlatego z niego nie zrezygnuję. Gdy mój już mi się wysłuży, to na pewno kupię kolejnego.
Dla osób, które nigdy nie miały styczności z beautyblenderem, polecam zapoznanie się z jajeczkiem z Inglota. Myślę, że wtedy spełni Wasze oczekiwania. Osobom, które nie chcą też przepłacać za "kawałek gąbki" - też się sprawdzi. Niestety, a może stety, poznałam zalety BB przed jajkiem z Inglota i swojego zdania nie zmienię. Wiem, że wiele z Was nie rozumie fenomenu różowego jajeczka. Ja jednak jestem w nim bezgranicznie zakochana.
A jakie jest Wasze zdanie? Posiadacie któreś z jajeczek? Uważacie je za ważną rzecz w Waszym makijażu?

















