Pasta cukrowa

Jak już wiecie, współpracuję z portalem depilacja.edu.pl. Jakiś czas temu otrzymałam kolejny kosmetyk do przetestowania. Tym razem trafiła mi się pasta cukrowa.

                                    Jeśli nie wiecie, gdzie taką pastę zamówić, to odsyłam na stronę: http://www.magiczne-indie.pl/

Podchodzę do takich produktów ze sporą rezerwą. Dzieje się tak głównie dlatego, że nie potrafię sobie poradzić z ilością bólu, jaki do tej pory dostarczyły mi depilatory i woski. Nie wspominając już nawet o moich problemach, żeby dać sobie z nimi po prostu radę.

Już dawno się poddałam i postanowiłam sukcesywnie inwestować w dobre żele do golenia i fajne maszynki. Jako, że zgodziłam się podjąć wyzwanie, to nie mogłam tak zwyczajnie odpuścić, prawda? Zaczęłam używać produktu.



Najpierw parę ogólników. Produkt, to dokładnie Egipska Pasta Cukrowa do Depilacji w wersji oliwkowej, produkowana przez firmę Easy Sweet. Kosztuje malutko, bo 7.50zł a produktu dostajemy 50g. To całkiem sporo i wystarczy na kilka depilacji. Biorąc pod uwagę, że włos odrasta wtedy około 3 tygodnie, to naprawdę się opłaca.

Pasty cukrowe, to produkty w stu procentach naturalne. Nie musimy się więc martwić o żadne podrażnienia. Chyba, że będziemy używać produktu nieodpowiednio. Nakładamy ją jak rozgrzany wosk, na suchą i czyściutką skórę z kierunkiem wzrostu włosa. Potem energicznie odrywamy pod włos i ewentualnie powtarzamy tę czynność. Miałam czasem takie włoski, co uparcie trzymały się swojego miejsca zamieszkania.


Fajnie mi się tej pasty używa podczas depilacji pod pachami. Zawsze miałam problemy, gdy próbowałam z woskiem, a tutaj jest szybciutko i boli znacznie mniej. A wiem, co mówię.

Na nogach jest już jakoś gorzej. Nie daje sobie rady ze wszystkimi włoskami i trzeba się namęczyć, żeby wyrwać wszystko, czego chcemy się pozbyć. Mam więc mieszane uczucia. 


Zmywamy ją zwykłą, ciepłą wodą. Wyrywając włoski pozbywamy się również martwego naskórka. Ja potem spryskuję jeszcze dane miejsce wodą termalną i nie czuję dyskomfortu.

Dla mnie sporym minusem produktu jest to, że klei się do paznokci i ciężko mi było ją zmyć. Zwłaszcza, że miałam pomalowane paznokcie lakierem piaskowym. Nie dublujcie mojego błędu!

Produktu niestety trzeba nauczyć się używać, bo łatwo o zrobienie sobie krzywdy. Podejrzewam jednak, że tak jak ja szybko wyczułam, kiedy pasta jest już gotowa do użycia i jaką siłę wkładać w jej zrywanie, tak pewnie i Wam nie sprawi to większych trudności. Nie zrezygnuję jednak z maszynek, bo są szybkie i bezbolesne, a ja jestem jednak dość wygodna i nie lubię, jak mnie boli. Dlatego pasty będę używać głównie pod pachami i jak będę gotowa na chwilowe "ała" :)

POPRZEDNI
NASTĘPNY

24 comments :

  1. niestety u mnie z tym bolem to tez roznie bywa... chyba pozostane przy maszynkach :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja dość szybko się przez ból zniechęcam. I mimo że te tygodnie bez depilacji kuszą, to jednak maszynka wygrywa :)

      Delete
  2. wow,ja bym się bała chyba używac;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie ma czego:) Też się bałam i dałam radę :)

      Delete
  3. Nie lubię wosków :D Nie lubię jak mnie boli :D

    ReplyDelete
  4. ja chyba jednak wolę standardową maszynkę ;)

    ReplyDelete
  5. Używam pasty cukrowej, ale sama nie wiem co robię źle. Raz bez problemu ja ugniotę, a innym razem wszystko mi się przyklei do rąk tak, że nie idzie nic z tym zrobić :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mi się strasznie pokleiła do paznokci i mi zniszczyła piasek, ale cóż :) Też czasem ciężko wyczuć, kiedy już jest dobra. Chociaż na nogach mi się nie sprawdza.

      Delete
  6. Muszę wypróbować, używałam kiedyś wosku do depilacji bezpaskowej, odbywa się to podobnie, ale nie byłam zbytnio zadowolona. Nie wszystkie włoski się wyrywają i trzeba mieć wprawę w aplikacji.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiedziałam, że jest taki wosk. Pasty można używać też z paskami, jak wosk, ale nie miałam ich niestety pod ręką.

      Delete
  7. Ja będę w szkole uczyć się woskowania. Stresuję się :D

    ReplyDelete
  8. Ojjj ja miałam kilka podejść do depilatora i kończyło się na przyłożeniu do nogi i odłożeniu na kolejnych kilka lat do następnej próby. Nie mogłam znieść tego bólu. To samo w przypadku depilacji woskiem, myślałam że się popłaczę jak gdy raz w życiu miałam zabieg depilacji woskiem bikini. Dziewczyny śmiały się ze mnie jak ja zniosę poród, gdy dużo mniejszy ból okazał się być na skraju moich możliwości. Moja odpowiedź - nie wiem. Tymczasem podobnie jak Ty używam na co dzień maszynek. Najbardziej lubię od Gilette.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ojjjj, z depilatorem to ja mam tak, że co jakiś czas mam ochotę na taki zakup "a bo nakładka chłodząca", "a bo masująca". Ale wiem, że nie dam rady. Dawno temu próbowałam depilatorem mamy i jajko z tego wyszło :)
      Ja mam teraz bardzo fajną maszynkę z Wilkinsona i jestem z niej bardzo zadowolona :)
      A co do porodu, to spójrz - tyyyle kobiet dało radę, a Ty byś nie dała :) Proszę Cię! W razie co, zawsze jest znieczulenie :D

      Delete
    2. Nie no na pewno dałabym radę. Kto nie da rady jak my kobiety :) I tak nie będziemy miały wyboru :) A z depilatorami to też tak mam, nie raz myślałam o kupnie.

      Delete
  9. Produkt nie dla mnie ale wiem, że ma grono zwolenniczek ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja się cieszę, że spróbowałam, bo kiedyś robiłam swoją niczym alchemik w kuchni i jakaś mi kijowa wyszła :) Mimo wszystko - maszynka - mój człowiek :D

      Delete
    2. Gotowy produkt to jednak zupełnie coś innego niż zabawa w alchemika ;)))

      U mnie maszynka także rządzi :D

      Delete
  10. jakoś nie mam chęci na taką depilację ;/ maszynka , pianka i jedziemy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haha, najprostsze rozwiązania są chyba najlepsze :)

      Delete
  11. ciekawie zapakowana ;)
    ja miałam w 'beczułce', ale używałam jej normalnie z plastrami a nie tak jak radzą zwykle.. nie szło mi
    mniej boli pastą depilacja niż woskiem i tu plus ;)
    choć ostatnio maszynki używam,bo włoski wrastały,,

    ReplyDelete
  12. Ja ostatnio robiłam pastę cukrową sama i sama nie wiem czy bardziej opłaca się kupić czy robić samemu.
    www.beauty-fresh.blogspot.com

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY