W końcu! || hibiskusowy tonik Sylveco

Dzisiejszy post będzie o pielęgnacji. 
Czyli o tym, jak to zawsze się naprodukuję, a odzew pod postem jest stosunkowo mały. Standardzik. Koleżanki po fachu potwierdzą ;) Nie dziwię się Wam. Ja też chętniej czytam o kolorówce, niż o pielęgnacji. 

Mimo to, liczę na minimalny odzew ;)


 Hibiskusowy tonik do twarzy Sylveco, to rzecz którą przytaszczyłam (dosłownie) ze sobą z Warszawy.  Jeśli jesteście ciekawe, co tam robiłam - zapraszam do kliknięcia w ten LINK
Tam też dowiedziałam się czegoś więcej o marce Sylveco i miałam z nią styczność po raz pierwszy. To znaczy, już trochę czytałam wcześniej na temat tych kosmetyków, ale nieszczególnie mnie do nich ciągnęło. Może dlatego, że były dla mnie trudno dostępne. Nie ma możliwości dostać ich w drogerii. Jedyną opcją są apteki, sklepy zielarskie i ze zdrową żywnością. 


Postów na temat ich kosmetyków, w najbliższym czasie znajdziecie na blogu jeszcze dwa. Trzy kosmetyki zostały nam wręczone do testów i wszystkie trzy uważam za godne uwagi. Z rezerwą podchodzę do takich spotkaniowych prezentów i nie zachwycam się byle czym, czy nie piszę recenzji, jeśli coś mnie szczególnie nie zachwyci (albo w drugą stronę). 

Toniki w mojej karierze miałam trzy. Ten jest czwarty. I chyba muszę powiedzieć - do czterech razy sztuka. CHOCIAŻ, nadal marzy mi się wersja toniku, który uda mi się kupić z atomizerem. Przepadam za wodą termalną Uriage i chciałabym, żeby mój tonik miał podobną formę. 

Dlatego post nosi nazwę "w końcu!", bo w końcu znalazłam tonik, który mnie zadowolił. 

Kiedyś traktowałam ten temat po macoszemu. Kompletnie mnie toniki nie obchodziły i uważałam, że są stratą kasy i czasu. Potem jednak do mnie dotarło, że warto ich używać. Żaden jednak nie spełniał moich oczekiwań na tyle, żebym ostatecznie nie wracała do ponownego przemywania twarzy płynem micelarnym, czy wodą termalną. 

 Nie każdemu uda się uchwycić bąbelek ;) 

Marka Sylveco może pochwalić się fantastycznymi składami kosmetyków. I tak też jest w tym przypadku. Skład jest prosty, krótki i całkiem spoko. 

Bałam się zapachu, bo nie ukrywam, że jeśli jakiś kosmetyk nieprzyjemnie pachnie, to nie dam rady go używać. W dzieciństwie mama często poiła mnie hibiskusową herbatą, więc miałam nadzieję, że źle nie będzie. I nie jest. Zapach jest delikatny, nienachalny, bardzo przyjemny i ulatnia się ze skóry.

Czerwone zabarwienie kosmetyku nie ma przełożenia na skórze i nie barwi jej. Sam tonik jest dla mnie czymś delikatnie bardziej zagęszczonym niż woda. Nie nazwę go jednak żelem. Czytałam wiele opinii, że jest gęsty, ale nie wiem... Ja tak nie uważam. Dlatego używanie go przypadło mi do gustu i nie wyobrażam sobie już dnia bez niego. Jest lekki, delikatny i hipoalergiczny. Szybko się wchłania i pozostawia skórę lekko nawilżoną. Oczywiście nie obejdzie się bez kremu. To chyba logiczne.

Ostatnio przechodzę przez mękę. Na dworze panuje pyłkowe szaleństwo, mój nos i oczy nie wytrzymują, ale skóra wcale nie pozostaje w tyle. Niestety odbija się to na mojej cerze, która jest od niedawna bardzo podrażniona. Dobiłam się też ostatnimi czasy odłożeniem tabletek antykoncepcyjnych, dzięki czemu mam chwilowo nowe ciekawostki, co rano. 
Używanie toniku trochę mi pomaga. Uspokaja moją skórę, która ostatnio nie ma łatwego życia.


Wydaje mi się, że dobrze widać jego konsystencję na tym zdjęciu. Coś pomiędzy żelem, a wodą. 
Buteleczka jest ciemna, co akurat mnie się podoba. Jakoś nie przepadam za przezroczystymi opakowaniami, mimo że widać w nich, ile produktu nam jeszcze zostało. Za około 16zł kupimy 150ml toniku. 
Przy jego wydajności, która według mnie jest średnia na jeża, to całkiem dobra cena. Ja kupię go ponownie.
Szkoda tylko, że tak słabo z dostępnością, ale na spotkaniu dowiedziałam się, że marka Sylveco nie ma zamiaru wejść do sprzedaży drogeryjnej. Dziewczynom ze Szczecina radzę wybrać się do sklepu ze zdrową żywnością koło Galerii Kaskada. Tam jest naprawdę spory wybór. Słyszałam też o EkoDeli. Kosmetyki Sylveco znajdziecie jeszcze na pewno w małych sklepach zielarskich. 



Ja jestem z niego bardzo zadowolona. A Wy? Miałyście do czynienia z marką Sylveco?

POPRZEDNI
NASTĘPNY

31 comments :

  1. a ja nie czytam o kolorówce prawie nigdy :D bo mnie zwyczajnie w świecie Ona mało obchodzi :D a i oglądanie swatchy też nie jest moja ulubioną rozrywką :D za to pielęgnacja... ooo tutaj to ja lubię węszyć :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Naprawdę? Zawsze mam wrażenie, że pielęgnacja jest traktowana po macoszemu i nikomu nie chce się o niej czytać ;)

      Delete
  2. Akurat szukam nowego toniku!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Warto mu dać szansę ;) Mam nadzieję, że się sprawdzi ;)

      Delete
  3. U mnie z tonikami jest porażka, rzadko po nie sięgam choć zawsze muszę mieć. Zazwyczaj gdy chcę odświeżyć cerę lub mam wrażenie, że jeszcze nie jest do końca dobrze oczyszczona to sięgam po te specyfiki. Ten wydaje się być jakiś gęsty ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tak miałam kiedyś. Rzadko używam i uważałam, że są mi kompletnie niepotrzebne. Ostatnio zmieniłam zdanie ;) Ten jest lekko gęstszy niż woda, ale nie jest żelem.

      Delete
  4. ja po tym toniku zaczęłam się przekonywać do tego typu kosmetyków :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie byłam zainteresowana Sylveco, dopóki nie posłuchałam o nich na spotkaniu. To naprawdę dobre kosmetyki. Aż serce rośnie, że to polska firma ;)

      Delete
  5. U mnie najlepszy był zwykły tonik szalwiowy zamówiony na doz.pl. Z Sylveco jeszcze nic nie miałam, pewnie z czasem na niego jakoś trafię :) teraz mam tonik z nowej serii Ziai - liście manuka i tez jest fajny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Słyszałam o tej nowej serii (to chyba nawet na Twoim fanpagu zauważyłam zdjęcie) i bardzo mnie ta linia zaintrygowała.

      Delete
  6. Brawa za bąbelek :) Jeszcze nie miałam nic z tej firmy, ale ciągnie mnie do niej coraz bardziej.

    ReplyDelete
  7. chętnie wypróbowałabym jakiś kosmetyk tej firmy :)
    słyszałam same pozytywy :)

    ReplyDelete
  8. Jak na razie czeka u mnie na swoją kolej :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzymam kciuki, żeby przypadł Ci do gustu :)

      Delete
  9. No właśnie nie miałam jeszcze nic z Slyveco :( teraz dopiero pomadkę i próbki z Shiny, ale wybiorę się do Ekodeli na pewno może na coś się skuszę ;)
    Tonik wydaje się całkiem spoko :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pomadkę też aktualnie testuję ;) Przyjrzyj im się bliżej, bo to ciekawe kosmetyki. Aż mnie zdziwiło, jak dobre są :)

      Delete
  10. Jak na tonik to śmieszna konsystencja ;D taka żelowa wlaśnie ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Śmieszna, śmieszna, ale się świetnie sprawdza ;)

      Delete
  11. Ja potwierdzam frekwencję pod pielęgnacyjnymi postami :) Hibiskus mi się dobrze kojarzy, ale nie wiem czy się zdecyduję kiedyś na ten tonik.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No mówiłam! Nie chcą komentować :D
      Są też inne warianty zapachowe, jakby co ;)

      Delete
  12. Ja bardzo lubię pielęgnacyjne posty, a ich kosmetyki chodzą za mną:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spróbuj i nie każ im tak chodzić ;)

      Delete
  13. do tej pory wiedziałam o ich kremach. nie miałam pojęcia, że mają również toniki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mają! Toniki, kremy, żele do twarzy, pod prysznic, balsamy! Wszystko, wszystko :)

      Delete
  14. Mam go i ja - hibiskus jest świetny :)

    ReplyDelete
  15. A ja o pielęgnacji czytać lubię ale gorzej z komentowaniem :p

    ReplyDelete
  16. A sprawdzałaś czy w Maczku są dostępne produkty Sylveco? Zwykle jak coś jest trudno dostępne to tam mają.
    Potwierdzam zdanie koleżanki wyżej - posty o pielęgnacji dobrze się czyta, ale z komentowaniem problem.

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY