ANASTASIA BEVERLY HILLS CONTOUR KIT



Paletka Anastasia Beverly Hills chodziła za mną bardzo długo. Nie muszę chyba nikomu mówić, że wszystko przez YouTube. Dziewczyny chwaliły paletkę do konturowania na prawo i lewo, więc nie mogłam się oprzeć jej i ja. Długo zastanawiałam się, gdzie ja bym mogła ją dorwać. Nie widziało mi się zamawiania jej ze Stanów, bo cena jest niemała, do tego przesyłka, długi okres czekania, cło. Stwierdzałam, że mi się to kompletnie nie opyla. 



Sephora Polska oficjalnie wypowiedziała się, że na razie marka Anastasia Beverly Hills nie pojawi się w ich sklepach, więc należy uzbroić się w cierpliwość. Uznałam jednak, że napiszę Wam taki post z moją opinią paletki, bo po pierwsze - dobrze wiedzieć, czy warto w nią zainwestować taką sporą kwotę, po drugie - gdy marka wejdzie do drogerii, pojawi się wysyp wpisów tego typu, a ja nie lubię być „zagubiona w tłumie”, a po trzecie - używam jej już piąty miesiąc, więc raczej wiem, o czym mówię. 

Na szczęście, podczas jednego z pobytów w Norwegii (co lepsze rzeczy, to kupuje w Norwegii, tak ostatnio zauważyłam), natknęłam się na stronę tamtejszej drogerii internetowej. Uznałam, że teraz albo nigdy. Zamówiłam wtedy paletkę Contour Kit i wpadła też do koszyka kredka Brow Wiz, o której post jeszcze się ukaże.

Paletka w Norwegii kosztowała 599kr, czyli na nasze około 300zł. Oczywiście tak – kupa kasy i za każdym razem, gdy zdradzam Wam cenę kosmetyku z Norwegii, czekam na lamenty w komentarzach w stylu „olaboganiedałabymzaniątyleomatkomatkoicórko”. Czekam też na coś takiego teraz :) W każdym razie, gdy ją zamawiałam przemawiało za tym wiele rozsądnych argumentów. (O ile istnieją rozsądne argumenty podczas spełniania kosmetycznych zachcianek ;)). 

1.Paletka kosztuje tyle w Norwegii, a nie w Polsce. Podejrzewam, że w Polsce będzie kosztowała w okolicach 150-200zł. W Skandynawii są też zupełnie inne zarobki, więc nie ma co porównywać. 

2. W środku otrzymujemy 6 różnych odcieni, a więc naprawdę wiele produktów, które są wydajne i warto w nie zainwestować. 

3. Zamawianie paletki ze Stanów wyniosłoby mnie mniej-więcej tyle samo, nie wliczając w to ewentualnego cła, które musiałabym potem zapłacić i tego, że czekałabym na nią bardzo długo. 

Kupując paletkę jednego dnia, po dwóch kolejnych mogłam się nią już w pełni cieszyć, więc uznałam, że to najlepsza decyzja, jaką mogę podjąć. Biorąc pod uwagę, że marka nie weszła jeszcze do polskiej Sephory i nie wiadomo, kiedy to zrobi – była to naprawdę dobra decyzja.
 

Przejdźmy jednak już do samej paletki. Wykonana jest z tekturki, która jest w tym wypadku bardzo dobrym tworzywem, Nie wygląda to sztucznie i tandetnie. W środku znajdujemy 6 wymiennych wkładów, które możemy dowolnie wybierać i mieszać. Ja jednak zdecydowałam się na standardową opcję paletki Light to Medium, która mieści w sobie kolejno odcienie do rozświetlania: Vanilla, Banana i Sand oraz odcienie do konturowania: Havana, Fawn i Java. 

Nie byłabym sobą, gdybym nie miała swoich ulubieńców wśród tej gromadki. Są też dwa odcienie, które są kompletnie nie dla mnie i jestem z nich niezadowolona, bądź nie zdobyły mojego serca na tyle, by się nimi zachwycać. 

Każdy z pudrów ma specyficzną konsystencję. Są bardzo drobno zmielone i znakomicie nabierają się pędzelkiem. Nie osypują się przy tym i dobrze blendują. Naprawdę, nie mam nic do zarzucenia tym produktom, jeśli chodzi o ich formułę. Mogę się jedynie czepiać odcieni. Wracając do formuły, jest to istna bajka. Upodobałam sobie trzy kolory, jeden do konturowania (czyli Fawn), którego z uporem maniaka używam już codziennie, Vanilla używam do utrwalenia korektora pod oczami i Sand, który jest najpiękniejszym, dziennym rozświetlaczem, jaki kiedykolwiek miałam.

(na zdjęciu od lewej: Vanilla, Banana, Sand)







Sand jest przepiękny, głównie dlatego, że jest bardzo drobno zmielony i nie daje efektu brokatowych drobinek. Jest całkowicie beżowy, neutralny. Nie daje takiego efektu, jak Mary Lou, ale według mnie Mary Lou nie nadaje się na co dzień. Jej używam na wieczorne wyjścia ze znajomymi, z chłopakiem, czy przy okazji ważniejszych spotkań okraszonych zabawą. Wtedy lubię, gdy się tak pięknie mieni. Niestety na co dzień jest to dla mnie zbyt wiele (nie zrozumcie mnie źle, u Was może ona wyglądać świetnie i możecie się tak samo z nią czuć, ja jednak wolę coś delikatniejszego w ciągu dnia). Dlatego tak molestuję Sand. Trafia pod łuki brwiowe, na szczyty kości policzkowych, na łuk kupidyna, czoło, grzbiet nosa. Słowem: pełnoprawny hajlajting

Vanilla świetnie sprawdza mi się w roli utrwalacza korektora, który daje mi dodatkowy jasny kolor pod oczami. W moim przypadku, tego nigdy za wiele. Jestem posiadaczką najczarniejszej zatoki cieni pod oczami, więc rozumiem wszystkie dziewczyny, które mają z tego powodu kompleksy. Smutne jest to, że jeszcze nie znalazłam odpowiedniego korektora, który by sobie z nimi poradził, ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się taki zakupić. Na razie mam w planie wypróbowanie korektora z Clarins i tego z Make Up For Ever, Full Cover. Zobaczymy, czy podołają zadaniu. 

Fawn, to najlepszy odcień do konturowania, jaki mam. Naprawdę, najlepszy. Przepięknie się blenduje, nie tworzy plam na policzkach, nie ściera się w ciągu dnia i daje ładny efekt cienia. Sprasowana „chudość”. Daje się ładnie stopniować, ale można z nim też przesadzać, więc lepiej nakładać go naprawdę lekką ręką, żeby potem nie płakać. 

Nie spodobał mi się jednak w tej palecie odcień Havana. Jest najcieplejszy z całej gromadki i mocno widać w nim pomarańczowe podtony. Nie wiem, jak go zużyje, bo szkoda mi go po prostu, więc od czasu do czasu wędruje na powiekę. Zachwytów jednak nie będzie. 

Java jest przeze mnie używany dość rzadko, głównie do tego, by pogłębić kolor wcześniej nałożonego Fawn. Dobrze sprawdza się w tej roli i nie mam mu nic do zarzucenia. 

Nie przepadam też za wychwalanym wszędzie odcieniem Banana. Miał się znakomicie sprawdzić w roli neutralizatora cieni pod oczami i rozświetlacza tych okolic, ale… Powiem Wam szczerze, że wygląda tam po prostu źle. Zbiera się w zmarszczkach, wygląda nienaturalnie i generalnie – nie!


(Na zdjęciu od lewej: Java, Fawn, Havana)




Całościowo jestem bardzo zadowolona z zakupu i nie żałuję żadnej złotówki, która na to poszła. Jeśli macie możliwość zakupu, to serdecznie Wam ją polecam. Zwróćcie jednak wcześniej uwagę, które kolory się Wam przydadzą, a które nie.

Co sądzicie o tej paletce? Czekacie aż ABH pojawi się w polskich Sephorach?


POPRZEDNI
NASTĘPNY

27 comments :

  1. Oj tak, na YT bylo bardzo glosno o tej palecie :) Wiesz co, myslalam czy ja kupic czy nie, ale ja nie wykonuje makijazy na innych osobach, tylko na sobie... a jako ze jestem b. blada, to wiem ze na pewno nie potrzebuje 3 odcieni broznerow. Mam Lagune i ona swietnie mi sie sprawdza sporadycznie, bo nie konturuje twarzy codziennie :) Ale super ze Ty jestes zadowolona, na pewno paletka Ci bedzie sluzyla na dlugo, wiec nie uwazam zebys za nia przeplacila.

    ReplyDelete
  2. odcień banana jest przecudowny :D ah!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie też się bardzo podoba, ale jeśli chodzi o makijaż, nie jestem w tym zbyt dobra... więc raczej nie umiałabym tego koloru zastosować.

      Delete
  3. Dla mnie domyślne rozwiązanie (z ustalonymi kolorami) jest bardzo kiepskie. Po pierwsze: kolory. O ile jasnych bym używała, to te ciemne są dla mnie zbyt ceglaste. Po drugie: liczba. De facto mamy 6 odcieni - trzeba mieć naprawdę dużo wolnego, żeby rano siedzieć i kombinować z 6 odcieniami. Fajne rozwiązanie dla MUA, ale na co dzień dla normalnego człowieka - zawracanie głowy. Dla mnie świetnym rozwiązaniem byłoby "skrócenie" tej palety do trzech odcieni, które można samemu wybrać.

    ReplyDelete
  4. BANANA, MUSZĘ MIEĆ BANANA (jak to brzmi, jak ktoś nie wie o co chodzi...).

    Ja myślałam o zmaówieniu ze Stanów, bo z tego co obliczałam wychodzi właśnie mniej, nawet sporo niż te 300zł, ale mniejsza. Aktualnie gryzę gruz, więc muszę zapomnieć o ABH na rzecz Tarte <3

    Ale do rzeczy, JAK JUŻ będę zamawiać, to stworzę własną, bo uważam, że te dwa cienie właśnie cieplejsze są nie dla mnie, chociaż jasne wszystkie mi odpowiadają, na pewno zrobię małe zamieszanie w palecie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. No pewnie, że sporo mnie kosztuje zamówienie ze Stanów, tylko wiesz, nie masz pewności, ile zabulisz za cło, jeśli Ci zatrzymają w urzędzie. Zawsze doliczam taki ewentualny koszt i uważam, że się nie opłaca. Oczywiście, można próbować, ale ja jestem wybitnie pechowa i wiem, że by mi zatrzymali :D

      Delete
  5. Szkoda, że te odcienie do konturowania wydają się być ciepłe... Ale kolor banana naprawdę przydatny :D

    ReplyDelete
  6. ja siedo niej ślinię dniami i nocami. I tak czekam na nią aż przyjdzie! No i patrząc naa cenę tam u Ciebie, a to ile wynoszą zarobki w Skandynawii, to cena paletkiw PL wydaje sie wysoka : p

    ReplyDelete
  7. Mnie nie kusi. Tj. gdybym mogła sama skomponować poszczególne wkłady to tak, wiem, ze jest taka opcja, ale jako zestaw mnie po prostu nie kusi;)

    ReplyDelete
  8. Kurcze mialam na nia taka chrapke a tu Sephora mowi ze nie bedzie w PL :(

    ReplyDelete
  9. strasznie dużo jak dla mnie, ale owszem słyszałam o niej same dobre opinie, skoro jest taka dobra to pewnie jest warta swojej ceny, mnie jakoś wcale nie kusi :)

    ReplyDelete
  10. U nas chyba będzie to podzielone na jakieś wersje: light i medium. Tak słyszałam, ale nie wiem czy to prawda? Czy będzie można oddzielnie sobie wkłady dopasować? Szkoda, że na razie jej nie wprowadzają, bo tak bardzo na nią czekam :-) A znasz może chociaż przybliżoną datę jej wprowadzenia? Będę wdzięczna za każdą informację :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety, Sephora jasno zaznaczała kilka miesięcy temu, że w okolicach stycznia miały wejść 3 nowe marki do perfumerii. Przyszedł marzec i jest tylko Marc Jacobs :) Myślę, że jeszcze trochę czasu im zajmie wprowadzenie całej marki. Pewnie, jeśli będzie dostępna cała marka, to na pewno będzie można kompletować odcienie w środku dowolnie, tak jak na oficjalnej stronie marki. :) A wersje są dwie, ja mam light to medium i jest jeszcze medium to dark.

      Delete
  11. ja się zastanawiam nad secikiem do brwi od Anastasi :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam kredkę do brwi Brow Wiz, cienie mnie nie kręcą :)

      Delete
  12. Bardzo chętnie bym ją przytuliła:)

    ReplyDelete
  13. Kusisz ta paletką :) I teraz mam problem bo jestem też ciekawa zestawu do konturowania z Smashbox i nie wiem co wybrać. Ahh, te dylematy.
    Tą swoją paletkę zamawiałaś na Kicks.no może? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, tak :) Właśnie w Kicksie :) Polecam tam zakupy, wszystko szybko doszło i bezproblemowo. Fajna jest też obsługa sklepu, szybko mi odpisali na maila.

      Delete
  14. Bardzo podoba mi się twój blog!

    ReplyDelete
  15. Piękna jest. Gdybym często sie malowała to na pewno bym zainwestowała. Do Norwegii loty drogie nie są:) Pewnie jak wejdzie do Polski to i tak taniej będzie polecieć i kupić niż kupowac na miejscu.

    ReplyDelete
  16. Wcale nie czeka się długo na przesyłkę - 3-4 tygodnie :)
    I cło też raczej nie wpadnie, robiłam już 2 razy zamówienie bezpośrednio na stronie i mi się udało. Sam koszt przesyłki to ok. 80 zł (dużo też zależy od kursu dolara). Na pewno warto zamówić więcej rzeczy za jednym zamachem, albo z koleżankami :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ej, 3-4 tygodnie to długo :P Z cłem to niestety jest kwestia szczęścia. Ja raz jedyny zamawiałam ze Stanów do Polski i niestety musiałam zapłacić. W Norwegii (odpukać), gdy zamawiam do rodziców - jeszcze żadna paczka z Sephory nie została oclona :)

      Delete
  17. Witam. Paletka jest dostępna w PL w sklepie premiumusa.pl ;) . Praktycznie cały czas mają je dostępne na stanie "od ręki".

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY