Maybelline, Color Tattoo


Hej! 
Pewnie obiła się Wam o uszy akcja w Rossmannie. Chodzi mi o promocję na cienie w kremie od Maybelline, które możecie teraz dorwać w świetnej cenie - ok. 14zł. (Zgubiłam paragon, ale cena to chyba 14.40, ale ręki sobie obciąć  nie dam:) ) W każdym razie, ja jeden już w swojej kolekcji miałam i nie planowałam zakupów, jeśli nie byłoby promocji. Za 26zł za sztukę, uważałam, że nie są mi aż tak potrzebne, żebym nie mogła poczekać na jakąś dobrą dla portfela okazję. No i się udało. 

Dorwałam jeszcze dwa kolory, które podobają mi się najbardziej i najlepiej mi pasują. Postawiłam na Permanent Taupe (od momentu kupienia cienia MAC w kolorze Satin Taupe, jestem zauroczona tym kolorem). Drugim słoiczkiem, na jaki padło był On and on Bronze.


Po środku widzicie jeszcze Turquoise Forever, który wpadł w moje ręce już dawno, dawno, jak jeszcze dinozaury chodziły po Ziemi.


Koło mojego domu ( no może nie tak "koło", bo jednak mam dwa przystanki autobusem - dla Szczecinian: chodzi mi o Rossmanna w CH Słoneczne) otworzyli niedawno nowego Rossmanna. I jaki on piękny w środku, jaki czysty! Wszystko jest w szafach! Dorzucili nawet szafę Eveline. Nie ma braków w asortymencie! Ochroniarz nie chodzi krok w krok. No mówię Wam, cud! Aż serce rośnie.

Byłam przekonana, że Color Tattoo będzie (O ILE JESZCZE BĘDZIE!) wymacane, podziabane paznokciami i takie tam. I jakie było moje zdziwienie, jak się okazało, że w szafie są dostępne wszystkie kolory (a ja nie byłam w pierwszy dzień promocji, tylko jakiś 5.-6.). W sumie na początku była skucha, bo jeden Permanent Taupe był wymacany (Wy durne, macające baby! Jak to czytacie, to rzucam na Was urok!). Cała reszta miała na sobie naklejki, które dokładnie obejrzałam, czy czasem nie są pęknięte i ruszane.

Jak można macać kosmetyki, jeśli nie są one testerami? No ja się pytam, jak?! Żadna z nas nie chciałaby kupić wymacanego cienia, to chyba tego nie robimy, prawda? Wydaje mi się, że te baby mają po prostu gąbkę zamiast mózgu. I weź jeszcze takiej zwróć uwagę, to zginiesz od samego spojrzenia. Dobra, ale nie o tym miał być post, tylko o tym, żeby Wam pokazać te cienie i zachęcić Was do ich zakupu, jeśli jeszcze ich nie macie.


Turquoise Forever, to kolor który jest bardzo intensywny. Ma sobie minimalne drobinki, które pięknie błyszczą na powiece, ale nie dają efektu "dyskoteki". Jak każdy z cieni z tej serii, jest idealnie kremowy i łatwo się rozprowadza na powiece. Ja wolę robić to palcem, bo pędzelkiem jakoś dziwnie mi się pracuje przy kremowych cieniach. Chociaż Permanent Taupe fajnie się rozciera "puchaczem", więc to nie jest tak, że się nie da. Po prostu musicie wybrać sobie dobrą dla Was metodę. Ja rozcieram pędzelkiem tylko Permanent Taupe.


On and on Bronze, to piękny kolor brązu skąpanego w złocie. Delikatne drobinki pięknie mienią się na powiece. Ja używam go gównie na środek powieki. Fantastycznie kremowy, łatwo się rozciera i dobrze stopniuje intensywność koloru. Gdy cień zastygnie na powiece - jest nie do zdarcia. Nie zbiera się w załamaniach, nie roluje, nie potrzebuje pod sobą żadnej bazy, bo sam nią może być. Utrzymuje się cały dzień, a co za tym idzie - potrafi też przedłużyć trwałość innych cieni nałożonych na niego. I nie chodzi mi tylko o ten jeden odcień. Każdy z tych cieni ma taką formułę, więc każdy zachowuje się równie znakomicie.


Permanent Taupe, to mój niekwestionowany ulubieniec i sięgam po niego najczęściej. Nie bez przyczyny. Takie kolory są bardzo "moje". Dobrze się w nich czuję i dobrze wyglądam. Nie posiada w sobie żadnych drobinek, ale nie jest "twardo" matowy. Pięknie się rozciera i nie ukrywam, że wystarczy on jeden do zrobienia całego makijażu oka i często takie rozwiązanie wybieram. Można się nim umalować dosłownie w minutę i nie ma żadnej gęstej atmosfery w ciągu dnia, że cień zniknął z powieki albo brzydko się zrolował.
Krążą ostatnio po Internecie plotki, że ten cień jest sporą konkurencją dla Aqua Brow. Jeszcze tego nie sprawdzałam, ale myślę, że spróbuję i dam Wam znać.


Na koniec małe swatche cieni, bardziej z bliska, żebyście mogły dokładnie zobaczyć, jakie barwy udało mi się dorwać. Gorąco Wam polecam te cienie. Mają znakomitą jakość, fantastycznie się trzymają, świetnie się z nimi pracuje, a cena jest teraz bardzo atrakcyjna. Mam nadzieję, że się skusicie, bo myślę, że naprawdę warto i nie zawiedziecie się na nich. To cudowny produkt. A może je już macie i lubicie? :)

Na sam koniec mam do Was pytanie. Ciężko mi się zdecydować i postanowiłam posłuchać Waszych opinii, może pomożecie mi w dokonaniu wyboru. Czy wolicie, gdy zdjęcia na blogu są takiej wielkości, jak w tym poście, czy takiej, jak w poprzednich?

POPRZEDNI
NASTĘPNY

27 comments :

  1. sliczne kolorki :) a zdjecia podobaja mi sie i takie i takie ( marna ze mnie pomoc ;) )

    ReplyDelete
  2. Lubię te cienie, ale ten mat nie dla mnie:( Zbyt tępy w konsystencji..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Naprawdę? U mnie wszystko idzie, jak z masełkiem. W ogóle nie mam problemów z jego nałożeniem. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził.

      Delete
  3. gdyby ten 35 był jaśniejszy .. byłby idealny ..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja żałuję, że w Polsce nie są dostępne te kolory, które zostały wprowadzone w paru innych krajach. Fajne złoto bym sobie wtedy kupiła :)

      Delete
  4. ładne,35 i 20 najbardziej mi się podobają

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja turkus jakoś odstawiłam ostatnio.

      Delete
  5. Ja na razie należę do ruchu oporu i nie mam ani jednego. Macałam w Hebe testery i jakoś mnie nie na "muszę to mieć" nie wzięło nawet na promocji po 13 zł

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiedziałam, że w Hebe były trochę tańsze, słyszałam tylko o Naturze. Ale te parę groszy, to już mi nie robi większej różnicy :) W każdym razie, nadal polecam :)

      Delete
  6. Permanent Taupe jest świetny, mój nowy ulubieniec ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też go ostatnio męczę bardziej niż wszystko inne:)

      Delete
  7. Replies
    1. No to nic, tylko trzeba się wybrać do Rossmanna:)

      Delete
  8. Replies
    1. Kiedyś podobał mi się ogromnie, teraz jakoś używam go tylko czasami :)

      Delete
  9. a czy cienie nie zostawiają na powiece takie efektu -suchego oka? nie podkreślają zmarszczek i nie wyglądają jak u staruszki?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, kompletnie nie ma mowy o czymś takim. Cienie zastygają na powiece, ale wyglądają, tak jak w słoiczku, lekko mokro. Nie podkreślają zmarszczek- optycznie wyrównują powiekę.

      Delete
  10. Mam z Twojej gromadki Permanent Taupe i również najbardziej go lubię :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jest chyba najbardziej uniwersalny i świetnie się sprawdza :)

      Delete
  11. Turkusowy bardzo mi się podoba, ale myślę, że ja nie umiałabym go użyć tak jak powinnam, bo jestem w makijażu cienka, ale za to On and on Bronze już chętnie bym przygarnęła. Co do zdjęć, dla mnie im większe tym lepsze, ale czasem się nie da. Rób tak jak Tobie pasuje do notki :)

    --------------------------------------------
    Z tą pomadką Gosha jest tak, że to światełko działa na guzik, świeci tylko po włączeniu :) Co Ty jakby mi się tak świeciło non stop też bym nie wyrobiła :)

    ReplyDelete
  12. Pierwsze dwa są piękne!! Idealnie w moim guście :) muszę koniecznie kupić ten pierwszy permanent toupe jest boski :)

    ReplyDelete
  13. Mocny ten niebieski! ciekawe jak wygląda na oczku :)

    ReplyDelete
  14. Kazdy mi sie podoba, ale juz najbardziej Permanent Taupe, och jakie czary mozna by wykombinowac z jego uzyciem i przykladowo innego, ciemniejszego cienia :)

    ReplyDelete
  15. Macałam, oj macałam - ale nie są mi na razie potrzebne jakoś tak mocno :D

    ReplyDelete
  16. Hej!

    Fajnie u Ciebie, a więc zapraszam do mnie na nowy pościk :) buziaki, pozdr. :*

    http://fashion-crown.blogspot.com/

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY