Essie Peak of Chic

Hejka!

Dzisiaj kolej na lakier! Tak, dalej będę Wam przedstawiać karnawałową kolekcję Essie. Nie martwcie się, zaraz po niej czeka Was jeszcze cała reszta lakierów, które sobie kupiłam. Mam nadzieję, że z chęcią czytacie moje lakierowe posty i Was specjalnie nie zanudzam. 

Przyszła kolej na Essie Peak of chic, czyli chyba jedyny piórkowy lakier w historii Essie. Oczwiście jest to wersja profesjonalna i zawiera ona 13.5ml produktu. Warto podkreślić, że lakier jest bezbarwną bazą z drobinkami. I te drobinki najciężej mi opisać. 



Niby są to piórka, ale przecież tak piórka nie wyglądają. Tylko tworzą taki efekt na paznokciach. 
Niby wyglądają, jak ścinki papieru, ale to zbytnie uproszczenie. 
Moja kuzynka powiedziała, że kojarzy jej się z takim papierem z dzieciństwa, którym wyklejało się korony. Był dostępny w bloczkach z kartkami do wyklejania i mienił się na różne kolory. Z reguły odbijał światło w kształt pociętych trójkątów. Czy ktokolwiek wie, o czym mówię? :D



Wydaje mi się, że to zdecydowanie lakier, którego nie nosi się w pojedynkę. W sumie można, ale nieszczególnie mi się taka perspektywa podoba. Nałożyłam go więc na jednego z moich ulubieńców - Watermelon. 

Całość pokryłam top coat'em głównie przez fakt, że te piórkowe drobinki są strasznie zadziorne. Dlatego radzę to też i Wam, jeśli się na niego zdecydujecie.




Pięknie się mieni i zgarnęłam już za niego kilka komplementów. Zdecydowanie przykuwa uwagę do paznokci.  Ładnie prezentuje się też na zwykłej, białej bazie. Wybaczcie mi jednak, że go w takiej wersji nie pokazałam. Muszę sprawdzić sobie nowy biały lakier, który mnie w końcu nie zawiedzie. Nienawidzę tego, że białe lakiery robią się takie... glutowate i nie dają się ładnie rozprowadzić. Ktoś jest w stanie polecić mi coś dobrego?



Świetnie wygląda nałożony na tylko jeden paznokieć, ale również w wersji na bogato. Producent twierdzi, że możemy go używać bez żadnych innych, kolorowych lakierów i potrzebujemy wtedy trzech warstw lakieru. Gdy piszę tego posta, to jeszcze tego nie sprawdzałam, ale bardzo prawdopodobne, że zrobię taką próbę na jednym paznokciu i pokażę Wam wtedy rezultaty na zdjęciu. 


Ciągle mówię "kolekcja karnawałowa, kolekcja karnawałowa" zamiast zwyczajnie napisać, że nosi ona nazwę Encrusted Treasures collection.  Jeśli chodzi o kolory w jakich się mieni, to nie sposób mi je tutaj wymienić. Paseczki przywdziewają białe, czarne, srebrne, złote, niebieskie, zielone i wiele innych barw. Zależy na jaki pasek i pod jakim kątem padnie światło. 

Cena regularna, to jak wiecie około 45zł, ale na stronie Hairstore.pl  znajdziecie lakiery z profesjonalnej serii za około 30zł. Łatwo się zmywa, nie sprawia większych problemów. Całkiem przyjemny lakier. Nie sądzę, żeby był wart tylu pieniędzy, bo można podobne znaleźć w niższych cenach, ale to nie zmienia faktu, że jest ładniusi.

Dla mnie większość lakierów z tej serii jest rewelacyjna pod względem tego, że te ciekawe mieszanki mogę aplikować na paznokieć palca serdecznego, co bardzo lubię. 

A Wam się podoba?


POPRZEDNI
NASTĘPNY

18 comments :

  1. Ogólnie wygląda całkiem nieźle :)
    Ale ja jakoś nie przepadam za lakierami z takimi paseczkami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To mój pierwszy piórkowy lakier. Na więcej się nie skuszę, nawet na te z SH, czy GR.
      Chociaż efekt mi się podoba :)

      Delete
  2. Replies
    1. Podoba mi się w wersji "na jeden paznokieć" :)

      Delete
  3. Wcale mi się nie podoba, mówiąc szczerze. Kilku złotych bym za niego nie dała, a co dopiero 45 :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozumiem, nie wszyscy muszą podzielać moje zdanie :) Ale nie zgodzę się, że nie jest wart nawet kilku złotych :P 45zł za taką buteleczkę, to bardzo dużo, ale podobne lakiery możemy znaleźć w dwukrotnie, a nawet trzykrotnie niższych cenach.

      Delete
  4. Wygląda ciekawie, ale nie lubię zadziornych lakierów u siebie. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Top coat i nie ma śladu po problemie :)

      Delete
  5. Taki efekt można osiągnąć jednak tańszymi lakierami niż Essie i ja wolałabym jednak tańszy bo wiem, że nie będę go często używać tylko będzie stał i czekał na okazję :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. To samo uważam, z resztą napisałam to w poście, że są tańsze, podobne lakiery. Z GR, czy Sally Hansen :)

      Delete
  6. Nie dla mnie taki lakier -jestem wierna brokatom:D

    ReplyDelete
  7. Prezentuje się super. Faktycznie biała baza wyglądałaby super.

    ReplyDelete
  8. To chyba pierwsze piorko jakie mi sie podoba :o

    ReplyDelete
  9. Mam bardzo podobny lakier od Barry M i zawsze brak mi na niego pomysłu. Chyba jednak wybiorę prostotę bez kombinowania i pomaluję paznokcie na jeden kolor i nałożę te bajerki :P

    ReplyDelete
  10. Ja niestety nie lubię takiego efektu.

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY