Porozmawiajmy o urodzie - warszawskie spotkanie blogerów


Hej!
W końcu mogę się Wam pochwalić, na jakim spotkaniu ostatnio byłam taki kawał drogi od Szczecina. 

Jakiś czas temu udało mi się wygrać zaproszenie na blogerskie spotkanie, które było organizowane w Warszawie. Całe przedsięwzięcie nosiło nazwę Secrets of Beauty - porozmawiajmy o urodzie. Gdy zgłaszałam się do konkursu (nadmienię jedynie, że każdy z uczestników musiał się jakoś wykazać, żeby się na spotkaniu pojawić), pomyślałam sobie "a co tam!". Tak naprawdę było to bardziej z mojej strony po prostu zgłoszenie, bo byłam przekonana, że nie zostanę wybrana. Dlaczego? Bo za bardzo chciałam tam być :D Jakoś prześladował mnie w tamtym okresie chwilowy pech i wszystko co sobie w około dwa tygodnie zaplanowałam - nie udało się zrealizować. 

I jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że jadę! ;) Aż poczułam motylki w brzuchu. Nie wiem, być może wyda się to Wam infantylne, ale ja naprawdę ekscytuję się takimi rzeczami. Możliwością poznania mnóstwa nowych ludzi, często tych, których regularnie czytam, śledzę ich blogowe życie. Nie inaczej było i tym razem. 

Zaplanowałam sobie więc każdy aspekt podróży, łącznie z odwiedzinami Złotych Tarasów, bo przecież same widziałyście ostatnią wishlistę. Trzeba było zacząć kompletować spełnione marzenia ;) Jednak, to co kupiłam w Warszawie i jeszcze jedna rzecz, po którą lecę zaraz po napisaniu posta, pokażę Wam w kolejnej notce. Nie obrazicie się, prawda? ;) 

I gdy już został mi dosłownie tydzień do spotkania, gdy dogadałam się w kwestiach zaliczeń na uczelni, że muszę wyjechać, to i sesja na jeden dzień musi mi odpuścić, stała się rzecz straszna. Straszna, straszliwa. Zachorowałam. I nie był to katar. Choroba nosi wdzięczną nazwę wirusa bostońskiego, ale na tym jej bycie extra się kończy. Nie będę opisywać objawów, jak ktoś chce, to sobie sam je zobaczy. W każdym razie, teraz już się powoli kończy i jeszcze chwila, a będę kompletnie zdrowa - mam nadzieję. Bałam się, że wizualne objawy będą na tyle silne, że się nie wybiorę na spotkanie. Nie zarażałam nikogo dookoła, ale niestety sama czułam się, jakby miała zejść z tego świata. I wierzcie mi, byłam już w momencie "nie jadę, trudno". Przemyślałam sobie jednak wszystko i stwierdziłam, że muszę przestać odpuszczać w moim życiu, bo czasami zbyt często się poddaję. Powiedziałam sobie, że jak nie teraz, to nigdy. W końcu ten rok jest dla mnie osobiście pełen zmian w moim życiu i nie ukrywam, że blog jest tego życia dużą częścią. A ja jednak nie chciałabym wiecznie stać w miejscu, tylko rozwijać się i poznawać inspirujących ludzi. 

Dlatego zebrałam tyłek w troki i pojechałam. Gdy dojechałam na miejsce, czyli na ulicę Przyce, której nie mógł znaleźć mój taksówkarz, byłam już spóźniona. Na szczęście całe spotkanie było zorganizowane w taki sposób, że każdy mógł się czuć swobodnie i nie było stresu.

No i się zaczęło.



Tutaj widzicie program całego spotkania. Jak możecie się domyśleć, było sporo zabawy i zdobywania cennej wiedzy. Niektóre z ciekawostek, jakich się dowiedziałam, bardzo mnie zdziwiły. 


Przede wszystkim, niezmiernie się cieszę, że mogłam zbadać swoją skórę głowy. Pani trycholog powiedziała mi, co mi dolega, a co nie i jakież było moje zdziwienie, że moje codzienne mycie włosów i "zmyślony" łupież okazały się być wrażliwą skórą głowy, o którą muszę zacząć inaczej dbać. Dodatkowo dowiedziałam się, że rośnie mi całe mnóstwo nowych włosów, więc jeśli tylko dam mojej głowie szansę, moja czupryna będzie jeszcze większa ;)


Kosmetyki Mery Cohr, to produkty profesjonalne, wykorzystywane w salonach kosmetycznych. Byliśmy świadkami, jak wygląda taki zabieg i muszę Wam powiedzieć, że zapachy, jakie towarzyszą tym kosmetykom są po prostu obłędne. A sam zabieg wygląda, jak najlepszy relaks świata.



W każdej chwili można było sprawdzić stan swojej cery na stoisku Sylveco. Z tymi kosmetykami mam dopiero swoje pierwsze starcie, ale już mogę powiedzieć, że powoli się zakochuję. Ja swojej cery nie badałam, bo niedawno poddałam się takiemu zabiegowi u przedstawicielki Dr Ireny Eris.


Naszym gościem był również stylista fryzur współpracujący z marką Joico. Same kosmetyki pachną pięknie, są profesjonalne i spodobała mi się idea ich tworzenia. Nie będę ukrywać, że po tym, co powiedział nam pan Kasper, mam ogromną ochotę umówić się do niego na wizytę. 



Odwiedziła nas również marka Vipera i opowiedziała o swoich kosmetykach. Zdziwiło mnie niezwykle, że w Polsce jest tak mało popularna, a największym targetem jest zagranica, z naciskiem na Emiraty Arabskie. Szok! 
I nie wiem, jak Wy, ale ja po macoszemu traktowałam tę markę. Teraz przyjrzę jej się bliżej i być może zmienię zdanie ;)



Sylveco również przybliżyło nam swoją historię oraz ideę tworzonych kosmetyków. Dowiedzieliśmy się, dlaczego marka nie chce wejść do sprzedaży drogeryjnej, czy rzeczywiście są takie naturalne oraz czego powinnyśmy unikać w pielęgnacji. 



Odwiedził nas również pan Konrad, który dokładnie i wnikliwie pouczył nas, na co powinnyśmy zwracać uwagę, kupując suplementy diety. Czy warto je stosować i jak. To była chyba najbardziej charyzmatyczna prezentacja dnia i chyba wszyscy byliśmy pod ogromnym wrażeniem. 


  Dziewczyny z Craft'n'Beauty przeszkoliły nas z tworzenia własnego peelingu do ust. Dziewczyny sprawnie mieszały składniki i wyszły dwie wersje kosmetyku. Ja przyczaiłam się na kawową wersję, bo pomarańczę z Pat&Rub już mam. Pachnie obłędnie! 




Na sam koniec dowiedziałam się, że żyłam w błędzie ;) Już kilka razy miałam "szklany" pilniczek, ale szybko okazywało się, że jest nie najlepsza decyzja. Za każdym razem byłam zawiedziona, że prawie w ogóle mi nie piłowały paznokci i każdy z osobna musiałam potłuc. 
Podczas wykładu dowiedzieliśmy się, że dopiero od niedawna na polskim rynku możemy dostać oryginalne pilniczki. Cała reszta, to podróbki. W dodatku marne. I chyba każda z nas zrobiła duże oczy. Zwłaszcza, gdy okazało się, że to prawda. Dostałyśmy pilniczki do sprawdzenia na sobie i... wierzcie mi, jest różnica. 



No i niestety, koło godziny 19 trzeba było się pożegnać :(



Tutaj już możecie zobaczyć, ile przywiozłam ze sobą do Szczecina. Oczywiście zahaczyłam o Złote Tarasy, w których skusiłam się na odwiedziny MACa i Bath & Body Works. Bez tego nie ma odwiedzin w Warszawie.









Tutaj nastąpiła mała pomyłka i musimy się z Ewą wymienić paczuszkami, które były spersonalizowane ;)






























Niestety w szale wychodzenia na taksówkę, ominęła mnie jedna paczuszka, od Mary Cohr. Oj tam, oj tam. Ja zawsze byłam nieogarnięta :) 

Margareta cosmefreak.pl


I na sam koniec, muszę już chyba wszystko podsumować. Było GENIALNIE! Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze spotkać w tym towarzystwie. Poznałam fajne osoby, z niektórymi wydaje mi się, że złapałam wspólny język. Nauczyłam się wielu rzeczy. I chylę czoła za organizację. To na jakim poziomie było wszystko, przekroczyło moje oczekiwania. Cieszę się, że mogłam się z Wami wszystkimi spotkać i tak ciekawie spędzić czas. 

A na koniec pokażę Wam, kto był niekwestionowaną gwiazdą tamtego dnia. Poznajcie Marysię ;) 


Zakupy ze Złotych pokażę z bliska w następnym wpisie. Pozdrawiam Was serdecznie i przesyłam mroźne powietrze. W Szczecinie się topimy :)


POPRZEDNI
NASTĘPNY

28 comments :

  1. Pozazdrościć tylko tak fantastycznego spotkania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Było fantastycznie i już tęsknie ;)

      Delete
  2. oo masz zdjęcie Marysi:) spotkanie było świetne:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marysię skubnęłam od Oli ;) Mnie nie dała się sfotografować :)

      Delete
  3. Podziwiam Cię, ja bym nie stawiala spotkania ponad zdrowie mimo wszystko ;) Zmiany zmianami ;]

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja postawiłam i nic mi się nie stało. Trochę się pomęczyłam, nikogo już nie zarażałam i tyle. Dałam radę ;)

      Delete
  4. Świetne spotkanie ! i fajowości przytargałaś :) pokaż koniecznie to czego nie widać ;)

    ReplyDelete
  5. spotkanie było świetne i bardzo miło było Cie poznać :)

    ReplyDelete
  6. Świetnie zorganizowane spotkanie, zazdroszczę! :)
    A pomadkę peelingującą Sylveco uwielbiam! ♥

    ReplyDelete
  7. Nooo to już moja trzecia relacja z tego spotkania, czuję się jakbym sama w nim uczestniczyła hehe. Wrażenia świetne, masz teraz co testować. I dobrze, że się wybrałaś jednak pomimo trudu związanego z chorobą :( Marysia jest najlepsza :) Ja bym jej nie odstępowała!

    ReplyDelete
    Replies
    1. :) to prawda Marysia jest najcudowniejsza :)

      Delete
    2. Kasiu, jak Ci poopowiadam, gdy się spotkamy, to już będziesz miała totalnie dość ;) Prawda? Też tak stwierdziłam, że się pomęczę chwilę i będzie potem przynajmniej co wspominać. I tak mnie choroba zatrzymała wcześniej. A Marysia jest super! ;)

      Michał, w życiu nie widziałam psa, który by był taki radosny i podchodził do każdego, mimo takiego tłumu nowych ludzi. ;)

      Delete
    3. No mam nadzieję na tą relację, mam nadzieję, że może jeszcze mi się uda...

      Delete
  8. Oj zazdroszczę! Musiało być naprawdę cudownie! :)
    No i koniecznie wracaj do zdrowia! Mam nadzieję, że już ok! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Już wszystko w porządeczku ;) Czekam teraz, żeby spotkać się z Wami ;)

      Delete
  9. Zazdroszczę takiego spotkania ;]

    ReplyDelete
  10. Paczka Twoja już spakowana :) nie długo będzie u Ciebie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. przepraszam za zamieszanie w prezentach :)

      Delete
    2. Nic się nie stało ;) Wszystko już jest w porządku :) Poza tym, to my namieszałyśmy, bo było nas całe mnóstwo dziewczyn, które chciały wyjść w jednym momencie :)

      Delete
  11. bardzo się cieszę, że jednak przyjechałaś :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I ja również ;) Mam nadzieję, że uda mi się przybyć na kolejne spotkanie i uda mi się wtedy porozmawiać więcej z resztą osób ;) Było super.

      Delete
  12. spotkanie wygląda na mega udane! Czekam na relację słowną, przy okazji spotkania ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja czekam, aż się w końcu znowu spotkamy <3 (chociaż wstydzę się po zdjęciu hybrydy moich paznokci, to nie wiem :D)

      Delete
  13. Strasznie miło było Cię poznać :D Pisałam o Tobie u siebie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cóż innego mogę powiedzieć? Nawzajem! ;) Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy i porozmawiamy więcej, niż ostatnio ;)

      Delete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY