Pędzelki Hulu Brushes - prawdziwa REWELACJA za niewielkie pieniądze!


Sporo czasu temu obiecałam Wam, że w końcu napiszę dla Was w post o moich pędzelkach Hulu Brushes. Mam je już kilka dobrych miesięcy i sądzę, że ten czas to właśnie ideał pod względem tego, aby stwierdzić, czy coś warto, czy nie warto kupić. Dlatego dzisiaj przybliżę Wam trochę te modele, które posiadam i opowiem, co o nich sądzę.

Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości marki Hulu Brushes miałam okazję przyjrzeć się bliżej całemu zestawowi pędzli do makijażu twarzy i oczu. W przesyłce pr, którą otrzymałam, znalazłam 12 pędzelków, które zostały dobrane w taki sposób, abym bez problemu, swobodnie mogła wykonać idealny makijaż. Marka Hulu Brushes jest stosunkowo młoda, a za tworzeniem tych cudnych kształtów pędzli, stoi nie kto inny, jak Daniel Sobieśniewski. Pewnie większość z Was, która choć odrobinę śledzi świat makijażu wie, że jest to jeden z bardziej uznanych makijażystów w Polsce. Dlatego jeśli za tworzeniem produktu stoi ekspert, ja już wiem, że będzie naprawdę ciekawie! 

I tak jest! Pędzle są niesamowicie miękkie, choć wykonane zostały z różnego rodzaju włosia. Część z nich stworzono z naturalnego włosia kozy, czy kucyka pony, a część jest w pełni syntetyczna. Drewniane trzonki zostały obite srebrnymi skuwkami. 

Pędzle do twarzy Hulu Brushes 

P10, to wielka kulka syntetycznego włosia, która przeznaczona jest do nakładania pudru na całą twarzy lub jej wybrane partie, na przykład do aplikacji bronzera. 

P12, to również pędzel wykonany z syntetycznego włosia. Ten kształt idealnie sprawdzi się do aplikacji podkładu. Takich flat topów według mnie - nigdy dość. 

P20, to skośny pędzel (również wykonany z włosia syntetycznego). Sprawdzi się dobrze w roli narzędzia idealnego do aplikacji bronzera, czy różu. 

P24, to syntetyczna kuleczka, która idealnie nada się do kilku zastosowań. Po pierwsze - fajnie przypudruje okolicę pod oczami - git! Po drugie - można nią precyzyjnie wykonturować kości policzkowe (ale to zadanie dla bardziej wtajemniczonych). Po trzecie - lubię ją do aplikacji różu na policzki. 



Pędzle do oczu Hulu Brushes 

Pędzle do oczu z podstawowej-pierwszej kolekcji, którą miałam niedawno okazję i przyjemność testować, to osiem modeli idealnie stworzonych do modelowania kształtu oka i brwi. Przede wszystkim mamy tutaj aż cztery puchacze. 


P50
, to pędzelek z włosia syntetycznego, do którego jako jedynego, muszę się przyczepić. Ale głównie przez osobiste preferencje. Ma on bowiem krótki trzonek, którya mnie osobiście nie do końca pasuje. Wolę zwykłej, standardowej długości pędzelki, ale wiem, że wielu profesjonalnym makijażystkom, taki rodzaj skuwek jest bardzo przydatny, więc moje "nope" jest pewnie Waszym "yaaas". Można nim fajnie rozblendować cienie w złamaniu i nanieść precyzyjnie rozświetlacz (np. pod łuk brwiowy). Ja jednak przez ten trzonek, rzadko po niego sięgam. 

P32, to pędzelek z naturalnego włosia kucyka pony (what? <3) przeznaczony do blendowania cieni. Dla mnie to jednak pędzelek do wielu zadań. Możecie nim zarówno przypudrować całą powiekę, jak i zaznaczyć załamanie, rozblendować większość cieni, nałożyć coś ciemniejszego w zewnętrznym kąciku, coś jaśniejszego w wewnętrznym, rozblendować dolną powiekę. Tak naprawdę - da się nim zrobić wszystko. I jest niezwykle mięciutki. 

P36, to pędzelek z włosia naturalnego (koziego), który jest już zdecydowanie większą kuleczką do blendowania. Jest wręcz idealny i mogłabym się nim miziać godzinami. Używam go głównie do rozcierania załamania i korygowania wszystkich błędów, jakie tylko popełnię. Kilka ruchów tym pędzlem i nie ma śladu po tym, że przed sekundą przesadziłam z jakimś kolorem. 


P30, to pędzelek z naturalnego włosia koziego, przeznaczony zarówno do blendowania cieni w załamaniu, jak i do aplikacji na dolną linię rzęs. Właśnie tak go najczęściej używam. Od razu nakładam i blenduję dolną linię rzęs za jednym zamachem, nie tracąc czasu, jeśli go akurat za bardzo nie mam.


















Prócz takich miotełek do blendowania cieni, znalazły się też takie modele, jak: 

P44, to pędzel wykonany z włosia syntetycznego. Całkowity hit! To najmniejszy, najcieńszy pędzelek do precyzyjnego modelowania brwi (albo eyelinera), jaki mam w swojej kolekcji. Nie ma sobie równych! Cieniutka Zoeva, to przy nim niezły grubas! Jest ekstra. 

P34, to syntetyczny pędzelek do aplikacji korektora. Najlepiej sprawdza się mi się do nakładania korektora/bazy do tak zwanego makijażu w stylu halo lub do zwyczajnego cut crease. 

P46, to kolejny pędzelek wykonany z włosia kozy. Jego malutki kształt sprawia, że jest wręcz idealną kuleczką, która świetnie sprawdzi się zarówno do precyzyjnego nakładania cieni na dolną powiekę, jak i do zaznaczania zewnętrznego kącika oraz rozcierania górnej linii rzęs. 

P28, to pędzel wykonany z włosia kucyka pony, który idealnie nada się do nakładania cieni na ruchomą powiekę. 


Nie rzucę słów na wiatr mówiąc, że jakość tych pędzli jest na równi (a można nawet i lepsza) niż jakość pędzli Zoeva. Puchacze do blednowania cieni do powiek są moimi absolutnymi ulubieńcami i szczerze przyznam, że nie wyobrażam sobie już bez nich życia. Większość pędzli, które posiadam są teraz traktowane przeze mnie po macoszemu. Hulu zawładnęło moim sercem! 

Prałam je już kilkukrotnie i nic złego się z nimi nie wydarzyło. Włosie się nie gubi, nie zostaje na twarzy, czy na powiekach. Trzonki trzymają się świetnie, napisy się nie ścierają a skuwki trzymają wszystko na swoim miejscu. A do tego, nie wiem, czy wiecie, ale cena tych pędzli naprawdę jest interesująca. Jest bowiem niezwykle przystępna! A jakość, jaką za nią otrzymujemy... Dziewczyny, to wręcz magia! ;) 

Kolekcja pędzli Hulu Brushes wzbogaciła się w nowe modele, których testy dopiero rozpoczęłam. O nich wspomnę Wam na pewno jeszcze nie raz, bo już teraz wiem, że na przykład ten do rozświetlacza, będzie moim totalnym ulubieńcem. 

A teraz dajcie mi koniecznie znać, czy już słyszałyście o pędzlach Hulu Brushes? 


POPRZEDNI
NASTĘPNY

No comments :

Post a Comment

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY