Nabla Close-Up Futuristic Foundation - swatche i zbliżenie na całą kolekcję



Nie wiem, jak Was, ale mnie naprawdę niewiele ekscytuje w dzisiejszych nowinkach kosmetycznych. Robię się coraz starsza i kręcić mnie zaczynają rzeczy, których kiedyś byś się po sobie w życiu nie spodziewała. Pielęgnacja nagle stała się moim konikiem i z chęcią używam wszystkich maseczek, serów (nienawidzę odmiany tego słowa) i innych kremów-kremików. Z naprawdę sporą przyjemnością kręcę się nad lepszymi jakościowo kosmetykami, niczym sęp nad konającą ofiarą. 


Zawsze byłam kosmetyczną snobką, która od czasu do czasu spoglądała na tańsze kosmetyki. Wiem bowiem, że nie szata zdobi człowieka i bardzo często te tańsze produkty są równie dobre, co te, za które trzeba sprzedać nerkę. Lubię jednak marki tak zwane in-between. Czyli ani to drogie, ani to tanie. Coś pomiędzy. Często zaskakują mnie swoją jakością i potrafią naprawdę pozostawić mnie oniemiałą. 


Jedną z takich marek jest dla mnie Nabla Cosmetics. Włoska marka kosmetyków kolorowych, która szturmem podbija serca Europejek. Ich kultowe pomadki zna chyba każda z nas, na punkcie paletek cieni oszalałyśmy niedawno wspólnie i... nie znam osoby, która nie pragnęłaby rozświetlacza z kolekcji DENUDE w kolorze Wave

Przyszła pora na coś nowego i mówiąc to mam na myśli zupełnie nowy rozdział, w którym Nabla Cosmetics chce się sprawdzić. O kolekcji Close Up słyszałyście pewnie sporo. Pokazywałam ją Wam nawet jakiś czas temu na blogu - klik

Nasłuchałam się o tym, jak to opakowanie jest podobne do podkładu z Benefitu - Hello Happy. Duhh, ktoś tu chyba zapomniał o tym, kto pierwszy wpadł na pomysł takich plastikowych, eleganckich opakowań. I mam tutaj na myśli markę Chanel oraz jej kultowy już Vitalumiere Aqua (swoją drogą kiedyś mój ulubieniec i chyba chętnie bym go sobie odświeżyła). 


Najnowsza kolekcja Nabla Cosmetics Close-Up mieści w sobie kilka nowości: 20 odcieni podkładu Futuristic Foundation, trzy nowe odcienie korektora Close-Up Concealer, trzy prasowane pudry Close-Up Smoothing Pressed Powder, trzy pędzle do makijażu oraz gąbeczka. 

Nowy podkład Nabla Cosmetics Close-Up Futuristic Foundation został zamknięty w plastikowym opakowaniu z dzióbkiem. Wydostajemy go na zewnątrz po prostu ściskając produkt. Nada się on świetnie na wyjazdy, zważywszy na swoją lekkość i poręczność. We wtorek biorę go ze sobą w podróż, więc przetestuję go na pewno również pod tym względem. 


Co mnie jednak zachwyca, to fakt, że każdy z odcieni w najjaśniejszej wersji Light ma żółte tony. I dziękujmy za to pani bozi podkładowej, bo naprawdę zbyt wiele na rynku jasnych podkładów, które od razu są również różowe... A to, jak doskonale wiemy, nie służy każdemu. Jestem szczęściarą, bo posiadam neutralne tony i dobrze wyglądam, i w jednym i w drugim, ale niekoniecznie się w różowym tonie czuję. Dlatego wielkie brawo ode mnie, że żółte tony, to sprawa kluczowa w kontekście tej nowości. 

Pierwsze wrażenie jest zaskakująco ok. Nie nazwę go jednak w moim przypadku podkładem-rewolucją. Nie wywrócił mojego życia do góry nogami i nie ukrywam, spodziewałam się większego glow i mniejszego matte. Daje ładne wykończenie soft focus, rzeczywiście jest bardzo leciutki i daje stopniować swoje krycie. Określiłabym je jako średnie. 

W rozszerzeniu kolekcji Close-Up znalazły się też akcesoria. Trzy pędzle syntetyczne do makijażu twarzy oraz gąbeczka w pięknym, burgundowym kolorze. Ta ostatnia została specjalnie ścięta po bokach oraz na szczycie. Dzięki czemu dobrze nada się nie tylko do rozblendowania korektora w strategicznych miejscach, które są trudno dostępne, ale również idealnie sprawdzi się do bakingu pod oczami oraz odcinania równej linii bronzera na policzkach. Pędzle zaś zostały stworzone z syntetycznego włosia, które dałabym sobie rękę uciąć, że jest naturalne. Pędzelki są tak miękkie, że naprawdę konkurować mogą z innymi kolegami z branży. Ich skuwki są oczywiście w kolorze złotym, a wykończenie trzonków zostało zachowane w kolorystyce nude. Zadbano również o takie detale, jak złote napisy z logo marki oraz nazwami poszczególnych pędzli.
Mamy wobec tego:
Big Powder Brush - który nada się właśnie do omiatania twarzy pudrem.  I choć jego przeznaczenie można by zakończyć na tym, ja lubię go używać do bronzera. Takim kształtem pędzla konturuje mi się twarz najprzyjemniej. 
Foundation Buffer Brush - którego fanką nie jestem. Głównie przez fakt, że odeszłam od nakładania podkładu pędzlami i po prostu nie przepadam za taką metodą aplikacji. Chętniej używam go do konturowania policzków w strategicznych miejscach.
Precision Powder Brush - który absolutnie pokochałam od pierwszego użycia. Jego języczkowy kształt idealnie nadaje się do omiatania pudrem okolic pod oczami i właśnie do tego uwielbiam go używać. To mój nowy ulubieniec! 


Korektory doczekały się trzech nowych odcieni: 
Light Ivory, który jest dla mnie wybawieniem. Jest bowiem pomieszaniem Porcelain oraz Ivory z poprzedniej kolekcji, czyli dwóch odcieni, które do tej pory mieszałam sobie sama, aby uzyskać właśnie taki odcień.
Trafiły się też dwa ciemniejsze kolory: Medium Peach oraz Amber, które nadają się raczej do ciemniejszych karnacji. Nie widzę niestety w nich szans na zastosowanie na przykład u mnie. 



Przechodzimy już do ostatniej z nowości, ale przy okazji czegoś wyjątkowo ciekawego. Nowe Nabla Cosmetics Close-Up Smoothing Pressed Powder, to pudry kompaktowe w trzech kolorach: Light, Medium oraz Dark. Ten ostatni nie uważam za najciemniejszy, jaki widziały moje oczy, więc szczerze mówiąc - trochę słabo. Słabo dla tych z pań, które rzeczywiście będą na przykład w podkładowych odcieniach z serii D. Te nie znajdą odpowiedniego kosmetyku wśród pudrów. Jeśli natomiast Wy jesteście fankami bronzerów o ciepłych tonach, to właśnie on nada się do tego zadania idealnie. Kolor Light już podróżuje ze mną w ramach pudru poprawkowego w ciągu dnia i testuję go do tego zadania najintensywniej, jak potrafię. Sam kosmetyk jest bardzo drobno zmielony i ma przyjemny, jasny kolor. Pięknie wygładza okolicę pod oczami, przedłużając trwałość wcześniej nałożonego korektora. Nie matowi skóry na płaski mat, tylko zostawia na niej lekką poświatę. Coś na kształt wykończenia na tak zwaną "drugą skórę". 


Jak podobają się Wam nowości Nabli? Jesteście zaciekawione nowymi podkładami, czy raczej nie są to kosmetyki dla Was?

POPRZEDNI

No comments :

Post a Comment

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY