Showing posts with label Organix. Show all posts

Spory haul zakupowy

Thursday, June 20, 2013 -

Witam Was baaardzo zimno, chłodno i wszystko, co ma mało stopni. W taką pogodę, jaką ostatnio funduje mi Szczecin aż dziw, że jeszcze się nie roztopiłam. Staram się jednak, jak mogę, żeby żyć i nie ogłosić buntu w dziale z mrożonkami, jakiegoś wielkiego supermarketu. Radzicie sobie jakoś z tym, co dzieje się za oknem?

Dzisiaj przychodzę z postem, w którym wyspowiadam się ze swoich ostatnich zakupów. Od razu mówię, że jestem z nich totalnie rozgrzeszona, bo:
a) za chwilę mam urodziny
b) zbliżają się wakacje, a sporo z tych produktów, jest wakacyjnych.

To co? Zaczynamy maraton!


W tym roku totalnie zajarałam się na temat filtrów do twarzy. Wstyd się przyznać, ale to będzie mój pierwszy filtr. Przyszedł w moim życiu taki moment, że zaczęłam myśleć o tym, że nie chcę, żeby moja skóra wyglądała źle za x lat. Dlatego lepiej zapobiegać niż leczyć i postanowiłam uzbroić się w jakiś dobry filtr, dzięki któremu moja skóra będzie dłużej młoda. Robiłam zakupy w Super-Pharmie i zdecydowałam się na Anthelios XL od  La Roche-Posey za który zapłaciłam 52,49 ( w porównaniu do poprzedniej ceny, 74,99zł, to trafiłam na całkiem fajną promocję). Wybrałam 50ml lekkiego fluidu do twarzy. Do zestawu była dołączona mini woda termalna tej samej firmy.  Bardzo mnie to cieszy, bo niedawno kupiłam dużą butlę od Uriage (o tym niżej!), a taki liliputek świetnie sprawdzi się w torebce.



Przy kasie w SP dostałam gratis przy zakupie LRP. Większość z Was pewnie wie, że obowiązuje teraz taka akcja, że jak kupi się cokolwiek z LRP, to otrzymujemy zestaw miniatur. A w tym słodkim zestawie były trzy małe produkty.
50ml wody termalnej (super, jak się jedna skończy, to nie będę płakać:))
50ml pianki do mycia twarzy (całkiem jej sporo, ale jeszcze jej nie używałam. Zabiorę ze sobą na wakacje)
3ml kremu z filtrem (tak go malutko! ale na wakacyjny weekend poza miastem chyba wystarczy).


Nie będę owijać w bawełnę i jasno się przyznam, że jestem pazerna na wszelkiego rodzaju gratisy, zniżki, bla bla... Może nie kupuję wszystkiego, ale często ubolewam, jeśli na coś nie mogę sobie pozwolić. W razie czego, promocja w aptekach podobno trwa w najlepsze.


Bioderma Sensibio Light, 40ml kremu wartego 52,99zł
Ile zapłaciłam? 9,99... O tak, lubię takie promocje w SP i nie omieszkałam z niej skorzystać. Krem zapowiada się być znakomity, jest lekki , ale treściwy. Fajnie łagodzi, dobrze spisuje się pod makijażem i mam nadzieję, że mu się nie odmieni.


Pomadki Color Whisper
Mówiłam, że nie wytrzymam? No i już przepadłam. Miałam ochotę na więcej, ale poszłam po rozum do głowy, że przecież te 3 będzie mi ciężko wykorzystać. Ale dam radę. Do wcześniejszej dołączyły więc Pink Possibilities i Petal Rebel. Kolory bardzo ładne, delikatne, kobiece. Idealne na lato i idealne dla mnie. Jestem ogromną fanką tych pomadek i już niedługo pokażę Wam swatche. Niestety sierota to moje drugie imię i musiałam sobie dziabnąć nakrętką w Pink Possibilities. Serce mnie zabolało, no ale trudno. To, że jest kulawa nie znaczy, że już jest do bani. Będę ją kochać taką, jaka jest. Jedną kupiłam w Hebe za 21,99 a drugą w Super-Pharmie za 17,99.


Organix
Kupiłam sobie zapas odżywki do włosów, którą już opisywałam Wam na blogu. Dla mnie absolutny ulubieniec. Sprawia, że włosy są lśniące, pięknie pachną, są sypkie i są prostsze w ciągu dnia. Ja mam ogólnie proste włosy, ale lubią się one puszyć, wywijać w każdą stronę, itp. Przy tej odżywce zapominam o tym problemie. Droga, bo bez promocji 29,99 a to według mnie sporo, ale warta każdych pieniędzy.


Cleanic, dezodorant w chusteczce
Nowość na rynku, dopiero co to wprowadzają. Ja znalazłam w Hebe i od razu rzuciłam się jak szczerbaty na suchary, i wzięłam oba warianty zapachowe, bo jak inaczej? Nie pamiętam dokładnie ile kosztowały, ale było to mniej niż 4zł za opakowanie. Już sobie sprawdziłam i wariant Soft bardzo przypadł mi do gustu. Poręczne to, można zabrać do torebki - jestem zadowolona.


Woda termalna Uriage
Moja pierwsza butla, którą kupiłam z myślą, że załapię się na promocję, gdzie można było zgarnąć maskę z Uriage za 1gr. No niestety mi się nie udało i moje zakupy zakończyły się wtedy na tej wodzie termalnej i pierwszej Color Whisper na pocieszenie. 150ml kosztowało mnie 19,99. Nie wiem, tak szczerze mówiąc, jakim cudem żyłam wcześniej bez wody termalnej. Teraz zaczynam i kończę nią każdy dzień.


Catrice, Eyebrow Filler
Potrzebowałam czegoś, co będzie trzymać moje brwi przez cały dzień w jednej pozycji. Mam problem z lewą brwią - jest niesforna, a włoski rosną sobie, jak chcą. Żel jest bawiony i nadaje brwiom kolor, bez konieczności użycia kredki. Ja jednak wybieram połączenie, a nie tylko żel. Kosztował 9,99zł w Hebe.

To by było na tyle. Szczerze mówiąc, na razie nie potrzebuje NICZEGO. I mam nadzieję, że w związku z tym uda mi się trochę zaoszczędzić. Będę się bić po rękach, jeśli będę chciała wziąć coś, co nie jest mi potrzebne. Ciekawa jestem Waszych opinii na temat moich nowych nabytków i czy udało się Wam ostatnio kupić coś ciekawego:) Dajcie znać w komentarzach, chętnie poczytam.

Pozdrawiam Was jeszcze raz bardzo chłodno, bo raz w taką pogodę, to za mało :)

P.S. Przy okazji się pochwalę, bo jestem chwalipiętą, a taki dzisiaj post:) Wygrałam niedawno najnowszą książkę Kinga pt. "Joyland", na portalu lubimyczytac.pl. I to nie byle jak wygrałam, bo w zwycięskiej piątce znalazło się moje, budzące grozę opowiadanie. Czytaliście już Joyland?  :)

Odżywka do włosów, Organix

Friday, May 17, 2013 -

Hej!

Dzisiaj przychodzę do Was z wyczekiwaną - przynajmniej takie doszły mnie słuchy ;) - opinią na temat mojej najnowszej odżywki do włosów. Od momentu jej zakupu minęły dokładnie dwa tygodnie, a ja już wiem, co o niej sądzę. Używałam jej systematycznie i dość często.

Ale teraz zrecenzuję ją tak, jak trzeba :) Zaczynamy.


Organix, odżywka do włosów Ever Stright, Brazilian Keratin Therapy

Opakowanie jest dość duże, bo dostajemy 385ml produktu. Przy cenie, jaką musimy za nią zapłacić (około 30 zł; ja zapłaciłam jakoś 24zł w promocji) to i dużo, i mało. Z jednej strony uważam, że to w sumie drogi produkt. Może nie najdroższy na świecie, ale wzrok mojego chłopaka, gdy wkładałam opakowanie do koszyka mówił jedno - "Baby są szalone". Nie wiem, czy tak pomyślał, ale ja mam bujną wyobraźnię. Z drugiej strony produkt jest GE-NIA-LNY! Podpiszę się pod tym miliard razy!
Rozśmieszyło mnie tłumaczenie na odwrocie opakowania. Niby jedna literówka, każdemu może się zdarzyć, ale ta jakaś taka śmieszna jest.


Konsystencja jest czymś pomiędzy odżywką a maską do włosów. Ja tak to odbieram. Niby jest lekko lejąca i gładka, ale przy okazji jest ciężka (ale nie obciąża włosów) i aż czuć, że ma w sobie moc dobroci.  Co do czucia - pięknie pachnie. Nie wiem, jak Wy, ale ja wręcz przepadam, gdy produkty do włosów pachną intensywnie, słodko, trochę kokosowo - a tak właśnie pachnie ta odżywka. Ma też wyczuwalne mleczne nuty zapachowe (nienawidzę mleka), ale to bardziej zapach tego słodkiego, skondensowanego.
Wygląda tak.




Zapach długo utrzymuje się na włosach, co mnie bardzo cieszy. Lubię, gdy w ciągu dnia przypadkowo wyczuję woń odżywki.

Jeśli chodzi o działanie, to dla mnie jest moim absolutnym ulubieńcem i na tym opakowaniu się na pewno nie skończy. Jest niesamowita. Nakładamy ją na około 3-5 minut. Fajnie się rozprowadza, nie plącze włosów. Ułatwia ich rozczesywanie i to jest jej dodatkowym plusem, ponieważ moje włosy lubią się buntować.
Niesamowicie wygładziła moje włosy i sprawiła, że znów są miękkie w dotyku. Kompletnie ich nie obciążyła, ani trochę. Jestem wręcz zaskoczona jej działaniem, ponieważ włosy po wysuszeniu były bardziej lekkie, puszyste i uniesione niż wtedy, gdy nie używałam tego produktu.

Są jednak dwa problemy z tą odżywką. Pierwszym jest dostępność. Jeśli nie macie w swojej okolicy drogerii Hebe albo nie mieszkacie w Wielkiej Brytanii, to pozostają Wam jedynie zakupy przez Internet.
Drugim, może nie problemem, bo pewnie jestem jedyna, jest wydostawanie produktu z opakowania. Mnie sprawia to pewne trudności, ale ja ogólnie mam problem z otwieraniem i wyciąganiem różnych rzeczy. A potem ktoś przychodzi i robi od razu coś, z czym ja się potrafię męczyć godzinami... Taki już mój los. Więc jeśli jesteście babami, co mają krzepę, to nie będzie problemów :)

Mimo tych dwóch pierdółek, które są na "nie", ja tej odżywce daje zdecydowane 10/10. I Wam również ją polecam. A jeśli nie tę, to inną z odżywek tej marki. Są fenomenalne.

Znacie? Lubicie?
DO GÓRY