Showing posts with label camouflage. Show all posts

Catrice, Camouflage Cream

Tuesday, May 6, 2014 -


W końcu udało mi się załapać na jedną sztukę kamuflażu z Catrice. W ramach promocji w Naturze zapłaciłam za niego około 7-8 złotych. Nawet nie wiem dokładnie i nie znam jego ceny regularnej.  O ile się nie mylę, jest to 13zł za 3 gramy produktu. Podekscytowana, że w ogóle jest w szafie, capnęłam 010 Ivory i pognałam do kasy, jakby ktoś miał mi go po drodze wyrwać z rąk ;)

W pierwszy dzień promo w szafie Catrice, w Naturze w szczecińskim Molo panowała cisza. Cisza i pustka taka, że aż gwizdało. Dlatego bardzo się zdziwiłam, gdy udało mi się go zdobyć. 



Nadmienię jedynie, że się trochę spocił. No kurde, w tych szafach z kosmetykami chyba za mocno grzeją żarówki. Nie wspomnę o wystawionych na wierzch rozwarstwionych lakierach do paznokci. 

Dzięki Bogu, nic się nie dzieje z moim kosmetykiem i zachowuje się tak, jak powinien. Mimo wszystko, trochę się przeraziłam tym, co zastałam w szafach.


Produkt jest bardzo kremowy. Moje wyobrażenie o nim było zupełnie inne. Miałam wrażenie, że trafię na coś, co będzie konsystencją przypomniało chociaż odrobinę mus. Tak nie jest.

Jest bardzo kremowy i gęsty. Dobrze się rozprowadza i topi pod wpływem ciepła palców. Idealnie zakrywa większe i mniejsze zaczerwienienia. Świetnie sprawdza się u mnie pod oczami, gdzie mam niezłe cienie. Odpowiednio wcześniej używam kremu pod oczy, więc nie powiem Wam, czy wysusza te okolice, bo mnie to nie spotkało.


Nie wchodzi mi paskudnie w zmarszczki, nie zbiera się w nich i odpowiednio przypudrowany zostaje na swoim miejscu cały dzień. Mówiąc "odpowiednio" mam na myśli fakt, że używam całkiem sporo sypkiego pudru Ben Nye.


Jest bardzo wydajny. Co jest zaletą i wadą jednocześnie. Producent sugeruje, że powinnyśmy zużyć go w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Nie sądzę, żeby udało mi się go zużyć w tym czasie. Będę o niego dbała, żeby mi się nic złego z nim nie wydarzyło i by wytrwał dłużej :)

Nie lubię tylko w takich produktach tego, że się brudzą i przyklejają się do nich różne farfocle. Matko!


Mnie ten efekt zadowala. Cienie są zakryte już przy naprawdę bardzo cieniutkiej warstwie kosmetyku. Tak samo dzieje się z zaczerwienieniami oraz ewentualnymi niespodziankami na twarzy.

Znacie i lubicie? Czy raczej unikacie cięższych rzeczy pod oczami? :)
DO GÓRY