Showing posts with label miasto nocą. Show all posts

Paznokciowe miasto nocą

Saturday, November 16, 2013 -

Hejka! Dzisiaj przychodzę do Was z paznokciowym zdobieniem. Nie czuję się w tym temacie ekspertem, ani osobą o niezwykle ogromnym talencie, ale lubię sobie zrobić paznokcie. Lubię bawić się sondą, pędzelkami i różnymi kolorami. Uważam też, że trening czyni mistrza i może kiedyś dorównam precyzją, i talentem dziewczynom, których zdobienia przeglądam w Internecie wzdychając do ekranu. Nie ukrywam, że często odtwarzam to, co zobaczyłam na YouTubie, czy na blogach, na które zaglądam. 

Zaczynamy! 
Na początek nakładam bazę na paznokcie, ponieważ nie chcę ich odbarwić (co ostatnio i tak się dzieje :/ ). Dlatego nakładam odżywkę z Essie, Help me grow i z Eveline, dbającą o to, żeby paznokcie były białe. Potem idą dwie warstwy białego lakieru. Tak na marginesie - bardzo się cieszę, że wykończyłam tego maluszka z Golden Rose, ponieważ kompletnie mi się nie podobał. Teraz używam białego MiniMaxa z Eveline. 



Na tak przygotowaną białą bazę będziemy nakładać trzy kolory za pomocą gąbeczki, chcemy uzyskać ombre. Swoją drogą, polubiłam ostatnio biały kolor na paznokciach. Fajnie mi się go nosi.
Do ombre użyłam trzech różnych kolorów. Pachnącego niebieskiego z My Secret, Bikini so teeny Essie i Posh Plum z Sally Hansen, a narzędziem jakiego do niego użyłam była zwykła gąbka do mycia naczyń :) Nie musicie szukać specjalnych gąbeczek, czy używać tych do podkładu. Chociaż możecie. Ja natomiast nie maluję się takimi gąbeczkami, więc łatwiej mi ukraść taką z kuchni.


Zależało mi na tym, żeby nie pokryć paznokci kolorem w 100%. Chciałam białych prześwitów, i udało mi się tego nie skopać. Jeśli chcecie bardziej zakryte niebo, możecie się pobawić dłużej, też będzie dobrze wyglądać. 

No i przechodzimy do czarnych budynków. Stosunkowo łatwo je zrobić. Bałam się ich najbardziej, a są chyba najprostszą rzeczą do wykonania. Wystarczy parę razy machnąć pędzelkiem, tworząc wyższe wieżowce i mniejsze bloki, i domki.

Do namalowania budynków posłużył mi ulubiony Black Devil, z Pierre Rene. Mam do niego pewne zastrzeżenia, jeśli chodzi o pędzelek, ale czerń lakieru jest przepiękna i głęboka. Wystarcza jedna warstwa. Odczekałam jakieś dwie minuty i zaczęłam bawić się detalami. Żółtym lakierem z serii Paris 209 od Golden Rose namalowałam kropeczki imitujące okna domów. Użytym wcześniej białym lakierem i srebrnym Inglotem (którego niedługo wrzucę Wam w osobnej recenzji, bo jest tego warty), stworzyłam gwiazdki i dwa księżyce.


No i taki mamy efekt końcowy. Paznokcie pokryłam jeszcze wysuszaczem z Sally Hansen, Insta Dry.




Nie wiem, jak Wam, ale mi się to zdobienie ogromnie podoba. Sprawiło mi niezwykłą frajdę i świetnie się bawiłam je robiąc. Bałam się, że mi kompletnie nie wyjdzie, ale uważam, że poszło mi całkiem, całkiem. Spróbujcie i Wy, satysfakcja z wykonania takich paznokci jest naprawdę spora. Niestety nie jestem w stanie odnaleźć oryginału, na którym się wzorowałam, ale jeśli tylko na niego trafię, to dodam Wam tutaj link.

A teraz czekam na Wasze opinie. Czy Wam się podoba, czy może nie - szczerze :) I czy same widziałyście ostatnio jakieś zdobienie, które szczególnie zapadło Wam w pamięć. Dzielcie się linkami :)
Pozdrawiam Was bardzo gorąco, bo w Szczecinie, jest tak zimno, że... o matko :P
DO GÓRY