Showing posts with label Instagram. Show all posts

Dlaczego nienawidzę Instagrama

Monday, September 3, 2018 -


Myślę, że tylko ślepy by nie zauważył, że coś ostatnio jest ze mną nie tak. Nie postuję tak często, jak dotychczas, nie wrzucam zdjęć na Instagram osiem razy dziennie, nie spamuję Was na Stories. Coś we mnie niedawno pękło i zdałam sobie sprawę, że nie mam już do tego takiego serca, jak kiedyś. Moja miłość do tworzenia zdjęć jakoś tak... podupadła. Być może to stagnacja, być może stanie z boku i obserwowanie, jak innym to wychodzi lepiej (uczciwie, czy nie - nieważne). Z aktywnego użytkownika tej platformy, stałam się cichym obserwatorem. Podglądaczem innych. 
Przestałam wchodzić w interakcje, przestałam komentować, lajkować, rozmawiać. Zostało samo scrollowanie i przeglądanie Stories, przesuwając w lewo, bo nawet te 10 sekund potrafiło mnie zanudzić na śmierć. 

Jestem pewna, że nie ja jedna poczułam presję posiadania idealnego życia. Wyjętego z obrazka. 
Ale wiecie co? Ono wcale takie nie jest. Nie jem dziennie 5 porcji owoców, budzę się zaspana i zmęczona, a moje mieszkanie nie jest przestronnym loftem w stylu nowojorskim. Nie ma nic wspólnego z tym co widzę na Instagramie. Idealnie ułożony flatlay za flatlayem. Piękne, zgrabne kobiety w sukienkach, które świetnie na nich leżą. Białe ściany, dodatki rose gold, wielkie okna, mnóstwo naturalnego światła 24h, kawa z bitą śmietaną, która nie tuczy i kultowe już, mrożone owoce. #domgoals #związekgoals #życiegoals 

Tylko, że...

RZECZYWISTOŚĆ NIE POSIADA ŻADNEGO FILTRA


I tak się odkochałam. Cała miłość, jaką miałam do tego miejsca, odeszła w niepamięć. 


#WYKRESYgoals

Nic tylko coraz więcej obserwatorów. Nie liczy się naprawdę nic więcej. Kompletnie. Tylko, żeby te cyferki skakały do góry, żeby można było się nimi pochwalić. Przecież jesteśmy takie AUTENTYCZNE.
Koleżanki po fachu potrafią kłamać prosto w oczy, że nigdy nie kupiły nawet grama obserwatorów z Rosji (teraz modna jest Rosja moje drogie, Turcja już jest passé).

Rozumiem też ideę robienia konkursów. W końcu są one po to, aby obie strony były zadowolone i miały z tego powodu jakiś profit. Blogerka wydaje hajs na nagrodę, więc oczekuje zwiększenia zasięgów. Obserwator daje swoją uwagę, więc liczy na nagrodę. Wszyscy rozumiemy zasady tej transakcji i nikomu nie trzeba tłumaczyć, że nie ma w tym nic złego. Unless... No właśnie, a co jeśli konkurs pojawia się praktycznie co chwilę? Ledwo skończy się jeden, a już zaczyna się następny. I tak w kółko... Nie rozumiem tej pogoni za cyferkami, które tak naprawdę o niczym nie świadczą. Bo po co komuś te sztucznie nabite statystyki, skoro bez konkursu nie jest w stanie normalnie funkcjonować? Skoro każdą nową "zabawą w wygrywanie" tak naprawdę podciąga sobie wykresiki, które leżą i kwiczą bez gwarancji nagrody za aktywność. No nie wiem, może jestem głupia, ale mnie na takich odbiorcach nie zależy.
To samo tyczy się loopów, na temat których wypowiadałam się już jakiś czas temu na Instagramie. Nie zamierzam wspierać osób, które działają w ten sposób i regularnie, czasami nawet z bólem serca, odobserwowuję konta dziewczyn, które mimo tworzenia ładnych treści, postanowiły zrobić skok na cyferki. 
To ja już wolę mieć mniej, ale nie wyskakiwać nikomu z serka w lodówce i nie oszukiwać marek, z którymi współpracuję, że ci wszyscy ludzie nie obserwują mnie, bo myślą, że wygrają iPhone'a, czy wycieczkę na Malediwy, na którą zrzuciłyśmy się "wraz z zaprzyjaźnionymi blogerkami"...

#FEEDgoals

Spójne profile były modne dwa lata temu. Wtedy każdy powtarzał, że musimy robić wszystko, żeby nasze konto krzyczało "ZAOBSERWUJ MNIE!" zaraz po tym, jak ktoś do nas zajrzy. W międzyczasie zmienił się algorytm, moda, preferencje i przede wszystkim ludzie. Nikogo już nie obchodzą spójne feedy. Owszem, fajnie, jak jest jakiś wspólny element, który można nazwać własnym stylem. Może to być jakiś kod kolorystyczny, któremu się na ten moment przychylacie, czy podobne kadry. Teraz jednak liczy się konkretna fotka, która może wygenerować ruch, która sprawi, że więcej ludzi zerknie na nasze zdjęcie w dziale Eksploracji i z przyjemnością zostawi po sobie ślad (który będzie czymś więcej, niż tylko botem). Jednak, klikanie w profil i scrollowanie wśród starych zdjęć, a co więcej - zostawianie pod nimi śladu po sobie, jest bardzo, ale to bardzo rzadkim zachowaniem. Same pomyślcie, jak często zdarza się Wam dostawać serduszka pod zdjęciami, które już trochę się zestarzały i znajdują się poza pierwszymi rzędami fotek na Waszym koncie. No właśnie. 

Zmęczyło mnie jednak to, że przestałam widzieć odrębność na Insta. Wiecznie zdjęcia kawy, pankejków, mrożonych owoców, mieszkań w stylu skandynawskim. Oczywiście, są konta, które potrafią w jakiś magiczny sposób zaczarować mi 10 kawę, którą u nich widzę. Jednak, z czasem zaczyna mi się to nudzić, tak samo, jak wieczór ze słodyczami. Po prostu kiedyś to się człowiekowi w końcu przeżre i już nie może patrzeć na to, że brak tutaj jakiegokolwiek progresu, jakiegoś rozwoju, jakiejś inwencji twórczej, kreatywności. Wszystko na jedno kopyto. Bardzo ładne kopyto, ale wciąż takie samo. 

#LIKEgoals

Czasami mam wrażenie, że Instagram, to powrót do szkoły. Algorytm, to taki cichy sprawca podbijania popularności już i tak popularnych dzieciaków, które robią furorę w szkole i są swojego rodzaju gwiazdami. Wygrały życie. To też cichy oprawca tych mniej popularnych, które nie są zauważane przez jego radar. To te dzieciaki, które mogłyby kompletnie nie istnieć, bo nieszczególnie ktokolwiek zwraca na nie uwagę. 
Nie mówię, że to fair, czy niefair. Nie mnie to oceniać - część gwiazdeczek jest dla mnie kompletnie bezwartościowa i ich nie wspieram moim "śledzeniem". Część zasługuje na miejsce, w którym się znajduje. To samo jednak jest po drugiej stronie. Ci, którzy siedzą w kącie i nie słyszą o nich tłumy, często są wartościowymi osobami, które naprawdę zasługują na większe zasięgi. A część... no cóż, niekoniecznie. 

Statystyki stały się jakiś czas temu moją obsesją i nie powiem, byłam zdruzgotana, że ilość serduszek nie rośnie, że obserwacje maleją zamiast wzrastać. Podczas, gdy konta koleżanek rosły i rosły. Ja sobie stałam z boku i tylko na to patrzyłam. Nie uczestnicząc w zabawie. Tłumacząc wszystkim, że nie w tym rzecz, że przecież nie chodzi o to, aby mieć milionowe zasięgi, czy mnóstwo serduszek. 
No, ale właśnie... czy nie robimy tego po to, żeby ktoś to lubił? Żeby się komuś podobać? Żeby patrzył na nasze zdjęcie i czuł coś pozytywnego? Potrzeba przynależności w klasie w podstawówce, zmieniła się w coś znacznie większego, co nie pomieści się w sali na 20 krzesełek. 

#LIFEgoals

Zastanawiałam się długo, skąd niektórzy biorą pomysły na zdjęcia, na fajne miejscówki, ten czas i kasę. Na produkty, na dodatki, na wyjazdy. Dlaczego inni prowadzą ciekawe życie, a moje w porównaniu do innych jest takie... nudne. 
I zdałam sobie sprawę, że po prostu nie doceniam tego, co mam. Jest mnóstwo ludzi, którzy daliby się pochlastać za kilka okazji, które miałam w życiu, które sprawiły, że mam teraz co opowiadać. Ale to było dla mnie wciąż za mało i zbyt nieciekawie. 
Blogowanie pochłania całe mnóstwo czasu - jeśli oczywiście chcecie robić to z sercem i dbacie o jakość. Fotki, to nie jest 5 minut. Tekst to nie jest kolejne 10. Czasami spędzam kilka dni nad tekstem, zanim w ogóle stwierdzę, że jest gotów do puszczenia w świat - tak, jak jest teraz. Tylko wiecie, gdy pracujecie nad czymś kilkanaście nawet dni, tworzycie unikatowe treści, a one i tak trafiają do małego grona odbiorców, to... where's the sense in that? (tak zaśpiewałaby moja ukochana Dido, którą nucę właśnie starając się nie robić błędów ortograficznych). 

Dlatego nawet nie wiecie, jak cieszył mnie ten ogromny, jak dla mnie, odzew pod wpisem o radach po szkoleniu z Insta. To dzięki Waszym udostępnieniom na Instagramie mogłam cieszyć się takim zasięgiem wpisu. Bez Was nie byłoby tak dobrze i bardzo Wam za to dziękuję <3 

Tęskno mi za blogosferą, która wzajemnie się polecała, bez łypania na siebie spod byka. Nie wiem, co się stało z tymi czasami.

#STORIESgoals 

Obiecywałam Wam wpis o tym, czego nie robić na Instagramie i macie, jak w banku, że taki się pojawi. Właściwie za chwilę zasiadam do tego, żeby stworzyć jakiś poglądowy brief tego postu. Jednak w temacie dzisiejszego nadmienię pewien problem, przez który Insta wkurza mnie, jak cholera. 
Są takie style, na które decydują się niektóre dziewczyny. Widzę, że tworzą w taki sposób od samego początku. I podoba mi się to. Nie mam na myśli jednego-konkretnego. Możecie sobie wybrać całe mnóstwo: same białe ramki, same stare zdjęcia, podobne styl opisów, czy motywy. I powiedzcie mi, dlaczego tak wiele z nas decyduje się kopiować to, co ktoś już wypracował.Rozumiem, że coś może  wpaść w oko, ale żeby zaraz tworzyć takie same treści? To słabe. Strzelacie sobie w kolano. Po pierwsze, odbiorca wrzuca Was do jednego wora z kimś, kogo z tego stylu już kojarzy, a po drugie - nie dajecie się w żaden sposób zapamiętać. Jesteście kolejne, któreś tam "takie same".

Właśnie dlatego nienawidzę Instagrama. Odkochałam się w nim i teraz traktuję go inaczej, niż dawniej. Jeśli jesteście w tym samym miejscu, co ja, nie sprzedam Wam niestety żadnej złotej rady, dzięki której świat znów zacznie być kolorowy. Nie wiem jeszcze co z tym fantem zrobię. Muszę sobie wszystko zaplanować, bo tak działa mi się najproduktywniej. Bez konkretnego planu działania moje życie zawsze się wykrzacza, więc potrzebuję zrobić sobie solidny koncept tego, jak chcę działać w sieci. Wiem natomiast, że przestaję już gonić. Muszę znaleźć tę iskierkę, która kiedyś sprawiła, że mi się po prostu chciało. Chcę robić to, co czuję. Gdy mam rzeczywiście coś do powiedzenia. Przestałam wrzucać Stories, gdy nie mam nic do powiedzenia. Przestałam komentować, gdy nie mam na to ochoty. Przestałam dodawać codziennie zdjęcia , bo ktoś kiedyś powiedział, że muszę. 

Wcale nie muszę.


Instagramowe rady dla influencerów! Wszystko czego nauczyłam się na szkoleniu w Londynie!

Friday, July 20, 2018 -

instagramowe-mity

Moje drogie! Obiecywany post właśnie ujrzał światło dzienne i mam naprawdę dużą nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Wstęp piszę oczywiście standardowo, na samym końcu, dlatego już teraz mogę Wam powiedzieć, że naprawdę się trochę przy tym wpisie napracowałam. 

Pod koniec czerwca, prawie miesiąc temu, zostałam zaproszona przez markę Braun do Londynu na szkolenie z działań na Instagramie. Sam wyjazd był super! Bawiłam się świetnie i miałam okazję zapytać u źródła o kilka rzeczy. Nie jestem jednak pazerna i lubię się taką wiedzą dzielić, więc dzisiaj publikuję dla Was ten post. Możecie też zajrzeć na moje Insta (@alamakotaa) i obejrzeć zapisaną relację z tego wyjazdu. Zostawiłam ją sobie na pamiątkę, ale śmiało możecie podejrzeć sobie, jak wygląda siedziba Facebooka w Londynie, jak przebiegało szkolenie i poczytać kilka intrygujących slajdów. Przejdźmy jednak do sedna!

Fakty  

Jakość nad ilość
Vanessa powiedziała nam jasno: "nikogo już nie obchodzi Twoja poranna kawa, jeśli to "tylko" kawa". Kwestia jakość ponad ilość łączy w sobie dwie wartości. Po pierwsze, powinniśmy przykładać większą wagę do tego, co pokazujemy na zdjęciach. Nikogo już nie będzie obchodzić setne zdjęcie z kawą, jeśli będziesz postować je ciągle, tylko w innych konfiguracjach. Zadbaj o to, aby Twój content był ciekawszy, bardziej urozmaicony, wrzucaj flatlaye, ale też zdjęcia miejsc, w których bywasz, selfie, zdjęcia ludzi, przedmiotów, ciekawych wydarzeń. Niech ta kawa będzie czymś, czego nie będzie można Ci potem wytknąć.
Ile to jest na Insta pięknych aczkolwiek nudnych kont z tym samym motywem, ale w różnych konfiguracjach? Mnie to nudzi i myślę, że większość z Was również. 

Po drugie, ważne jest to, żeby nie wrzucać zdjęć tylko dlatego, że "tak trzeba". Nie, wcale nie trzeba! 
Sprawdzam ostatnio na swoim profilu, jak wygląda nieregularne wrzucanie zdjęć i wiecie co? Jest tak samo, jak gdybym wrzucała codziennie nowe zdjęcie. Robię to wszystko różnie. Raz wrzucam codziennie, raz co dwa, trzy dni... i naprawdę! Ani mój Instagram nie umarł, ani zasięgi nie spadły o 50%. I tak są niskie, to prawda, ale nie oszukujmy się. Zarówno platforma Facebook, jak i Instagram, jest teraz mocno nastawiona na kupowanie reklam i tego - choćbyśmy chcieli nie wiem, jak mocno - nie przeskoczymy.


Hashtagi
Instagramowy Team wyraził się jasno. Owszem, mamy do dyspozycji 30 hashtagów, ale to nie znaczy, że powinniśmy z tylu korzystać. Im więcej z nich będziemy używać i im bardziej będą zróżnicowane, tym bardziej możemy się liczyć z faktem, że algorytm uzna nas za spamerów, i nie będzie nas wyświetlać w zakładce Eksploruj. 

Zaskakująca była mnie informacja, że polecane jest użycie dwóch, maksymalnie trzech hashtagów do opisywania zdjęcia. Wiecie, to że coś jest rekomendowane, nie oznacza, że jest przy okazji nakazem. Tutaj, jak w przypadku większości działań na Insta, musicie odnaleźć metodę, która będzie dla Was najskuteczniejsza. To może być 1 hashtag, 5, 10, a nawet 30.

Ważne, żeby były dodawane z głową i nie były skrajnie różne lub totalnie nieprawdziwe. Wtedy algorytm może uznać Was za spam-konto. Kilkukrotnie zdarzyło mi się użyć 2-3 hashtagów, ale nie zauważyłam, żeby miało to pozytywny wydźwięk dla moich zdjęć. Jestem zdania, że najlepiej sprawdza mi się od pięciu do dziesięciu. Przy mniejszej ilości zaangażowanie jest zbyt małe. Nie sądzę jednak, żeby tak było w każdym przypadku. Po prostu, jeśli używamy maksymalnie trzech hashtagów, musimy być w stu procentach PEWNI, że te na które się zdecydujemy, pasują IDEALNIE. A ja nie bywam pewna nawet, gdy wrzucam ich 10...

Opisy zdjęć 
Nie, naprawdę uwierzcie mi, nie musicie pisać pod swoimi zdjęciami małych esejów. Nie, nie trzeba pod postem z kawą mówić, jak coach. Wiem, że wśród niektórych blogerek lifestylowych, które kreują swoje życie na to "idealne", to na porządku dziennym by dorabiać historię motywacyjną do każdej z fotek, ale wierzcie mi. Trzeba być po prostu szczerym w tym co się robi. Jeśli będziecie na siłę wymyślać historie, opowiadać coś tylko po to, żeby nastukać długi opis - to się ze swoim celem miniecie.
Krótkie treści też mogą być wartościowe! Ważne, żeby były angażujące.

jak-miec-popularne-konto-na-insta

InstaStories
Wyobrażacie sobie, że na co dzień około 300 milionów (najświeższe dane są z listopada 2017) użytkowników korzysta z możliwości umieszczania InstaStories?! Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak wiele to ludzi! Teraz jest ich na pewno jeszcze więcej. Nic więc dziwnego, że InstaStories przyciąga coraz większe grono ludzi.

To miejsce, w którym można naprawdę wiele. Zwłaszcza, że pozwala na umieszczanie krótkich treści video. Jak je najlepiej wykorzystać? Wyróżnij się! ( o problemie kont-klonów niedługo też napiszę na blogu! )

* wrzucaj Stories regularnie
* pokaż się czasami, nie wrzucaj tylko plansz z tekstem
* nie spamuj swojego Stories wyłącznie nawoływaniem do dawania serduszek, czy do czegokolwiek innego
* daj się poznać
* korzystaj z jego funkcji i spraw by było atrakcyjne! Baw się kolorami, kształtami, fontami. 

MITY

Obcięło mi zasięgi!
Nie, moja droga! Nie obcięło Ci zasięgów. Spójrz na Instagram w trochę szerszej perspektywie. Parę lat temu miałaś więcej serduszek, co? Więcej komentarzy, prawda?
To teraz usiądź, weź kilka oddechów i pomyśl logicznie.
Kilka lat temu nie było tylu użytkowników Instagrama, co teraz! Nowe konta rosną, jak grzyby po deszczu i nie ma się co dziwić, że mamy teraz mniej serduszek - po prostu, jest większa konkurencja! A jeśli jest większa konkurencja i więcej ładnych zdjęć, to coraz trudniej jest o to, żeby odbiorca zostawił serduszko. Nie wspominając o tym, że 80% użytkowników na Instagramie jest tam po to by śledzić marki!

Instagram wciąż się rozwija, więc prócz rosnącej liczby użytkowników, zwiększają się też funkcje tej aplikacji. Dawniej nie było Stories, teraz jest. Dawniej nie było możliwości śledzenia hashtagów, teraz jest. Dawniej nie było możliwości nadawania na żywo, teraz jest. To wszystko pozornie "zabiera" nam zasięgi postów stałych, jakimi są zdjęcia i rozdziela ją na te o mniejszej żywotności (24 godziny w przypadku stories i lajwów).

Poza tym, użytkownicy i ich potrzeby się zmienili. Przeciętna żywotność zdjęcia, które wrzucicie na swój profil, nad którym spędzicie pewnie około godziny, dobierając dodatki, ustawiając kadr, obrabiając na kompie i tworząc opis z hashtagami...
                                                               1.8 sekundy

Tak, tyle żyje Twoje zdjęcie :) Teraz ma być szybko, ładnie, krótko, zwięźle i na temat.

Edycja postów a obniżenie zasięgu 
Tak, to jeden z tych mitów, które powiela całe mnóstwo osób. Bo "gdzieś tam przeczytałem", "ktoś coś mówił" i "podobno". Nie, zapytałam u źródła i odpowiedź była jasna: EDYCJA POSTÓW PO OPUBLIKOWANIU NIE WPŁYWA NA OBNIŻENIE ZASIĘGÓW.
Poza tym, przetestowałam to - niejednokrotnie zdarzyło mi się poprawić jakąś literówkę i nic się nie stało. Co innego już w kwestii usuwania zdjęcia i ponownej publikacji - to już tnie. 

co-wolno-na-insta

Czym robisz zdjęcia? To nie ma znaczenia!
Spory czas krążył i mam wrażenie, że wciąż krąży mit, że trzeba oszukiwać aplikację, jeśli publikujemy zdjęcia zrobione lustrzanką. Bzdura! Nie kłopoczcie się już więcej tym, żeby koniecznie przepuścić zdjęcie przez jakąś inną aplikację - nie! Insta nie obcina zasięgów tych lepszych jakościowo fotek i nie zwiększa zasięgów tych, które zostały zrobione telefonem. Mit! 

"moje zdjęcia się nie wyświetlają" 
Nieprawda. Wyświetlają się, tylko po prostu są dalej. Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem dość wybrednym użytkownikiem feedu. Moje działania, to tak naprawdę kilkukrotne wchodzenie na Insta w ciągu dnia, oglądanie Stories, a następnie kilka swipów w dół po stronie głównej. Takie zachowanie jest właściwie najczęstszym. W podobny sposób działają nasi obserwatorzy.
Dlatego mówienie, że "moje zdjęcia się nie wyświetlają" jest bzdurą. One się wyświetlają, tylko są dalej (ze względu na niechronologiczne działanie algorytmu), wystarczy po prostu scrollować dłużej. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli Wasi odbiorcy oglądają Wasze stories, ale nie lajkują zdjęć, algorytm się tego niestety nauczy i będzie im wyświetlać więcej tego pierwszego. Jak to zmienić? Podpowiadam trochę niżej w tekście.

Komentowanie w ciągu godziny
Instagramowy algorytm nie zwiększy naszych zasięgów, jeśli będziemy z zegarkiem w ręku odpisywać na komentarze z prędkością światła. Zapytałam Vanessę wprost, czy to prawda z tą magiczną godziną od publikacji i dowiedziałam się, że nie. Zauważyłam też to z własnego doświadczenia. Nieważne, czy odpowiadam szybko, czy wolno - zasięgi się nie zmieniają.
Co więcej, Vanessa zaśmiała się i powiedziała, że aplikacja nie chce z nas robić niewolników, którzy mają tylko siedzieć i patrzeć, czy coś nowego się pojawiło. Dużo lepiej będzie, jeśli po prostu zajrzymy na Insta kilka razy dziennie, zostawiając po sobie ślad, niż raz raz dziennie, stosując się do tych wszystkich "dziwnych metod", które nawet nie wiadomo kto wypuścił kiedyś w świat.

Shadowban 
Vanessa powiedziała jasno - żadnego shadowbana nigdy nie było.  
Zastanawiający jest dla mnie jednak wciąż fakt, dlaczego wiele zdjęć nie pojawiało się pod konkretnymi hashtagami. I choć nie udało mi się uzyskać żadnej odpowiedzi (wszystkie były wymijające), chciałabym się z Wami podzielić moim zdaniem/teorią. Podkreślam jednak, że nie jest to potwierdzone info - to tylko moje domysły. 
Otóż, wydaje mi się, że Instagram pracował nad czymś w rodzaju shadowbana. Za dużo bowiem mówili podczas tej prezentacji o tym, aby nie nadużywać hashtagów i używać tych zgodnych z fotką, aby nie zostać uznanym za konto spamerskie. I wiecie co? Wydaje mi się, że po prostu projekt shadowbana nie wypalił. Być może chciano ukarać konta, które pod np. hashtagiem #girl publikują treści pornograficzne lub nadmiernie lajkujące/udzielające się w grupach wsparcia itp., ale... oberwało się wszystkim.

czemu-mam-shadowbana

Algorytm - jak nauczyć go być posłusznym? 

Najważniejszy wydaje się być dla mnie fakt, że algorytm można nauczyć tego, czego sami lubimy. Po prostu, jeśli oglądacie więcej InstaStories danej osoby, niby to "cichaczem", a pojawiające się w feedzie fotki omijacie, tylko na nie zerkając, możecie być pewni, że działania tego inteligentnego systemu nakierujecie na: 

* wysokie pozycjonowanie profilu xyz w InstaStories 
* wyświetlanie zdjęć bardzo daleko w feedzie lub po 1-2 dniach od publikacji

Uprzedzę też Wasze pytanie - nie, Instagram nie zrezygnuje z działania algorytmu. Treści wyświetlane chronologicznie nie powrócą, przynajmniej nie w najbliższych latach. 

Jak to zmienić?
Nauczyć algorytm tego, że coś nam się nie podoba! Po pierwsze, jeśli wyświetlają się Wam treści, których nie lubicie, to może po prostu... odobserwujcie to konto? Ja już dawno przestałam śledzić konta, których zdjęcia mnie nie jarały. Po prostu, nawet jeśli to ktoś znajomy, nawet jeśli traktuje to jako zabawę na śmierć i życie - nieważne! Jeśli konto mnie znudziło, to nie chce go więcej oglądać, ot co.
Jeśli jednak boicie się reakcji znajomych, czy innych kont-koleżanek z branży, wystarczy użyć opcji "wycisz". W ten sposób możecie wyciszyć albo relację, albo całe konto (zarówno stories, jak i zdjęcia). Autor się nie dowie, a Wy nie będziecie musieli się już wkurzać, że widzicie setne zdjęcie, które wygląda tak samo. 

Dzielmy się wiedzą! W taki sam sposób mogą zacząć działać Wasi odbiorcy, więc możecie ich śmiało poinstruować, co zrobić, żeby Wasze zdjęcia pojawiały się im częściej. Fajną opcją może okazać się udostępnianie bezpośrednie nowych postów w Waszym stories. Wystarczy skorzystać z opcji i zachęcić obserwujących, aby zostawili swoje serduszko, czy komentarz. Oczywiście, nie spamujcie nagle tym w co drugiej relacji. Znajdźcie złoty środek, aby odbiorca nie poczuł się napastowany :D

Jednak, nic się nie zmieni pod względem wyświetlania wpisów wyżej, czy mniejszej ilości serduszek, jeśli po prostu odbiorcy będą obojętni na nasze treści. Dlatego uważam, że nie ma nic uwłaczającego w tym, żeby poprzez kanał o większej aktywności (Stories) ładnie poprosić swoich odbiorców od czasu do czasu o to, żeby nie zapominali o zostawianiu serduszka.

Jeśli korzystacie z Insta raz dziennie lub raz na kilka dni, algorytm będzie chciał wyjść naprzeciw Waszym oczekiwaniom i pokaże Wam treści z dłuższym stażem (posty sprzed nawet tygodnia), które według niego mogą być dla Was interesujące, choć nie muszą być najświeższe. 
Jeśli jednak korzystacie z Instagramu codziennie, nawet kilka razy, ale przez krótsze chwile (co jest zalecane), automatycznie pojawiać się Wam będą wyżej te posty, które zostały dodane niedawno. A te starsze, będą spadać nieco niżej (stąd zachęcanie nas do poświęcania feedowi więcej czasu).

Co zrobić, żeby Instagram wyświetlał nasze treści chętniej?
Po prostu z niego korzystać! 
Algorytm gratyfikuje użytkowników, którzy po prostu korzystają z jego funkcji. Jeśli sami nie będziemy aktywni, to ciężko jest czekać na cud w postaci miliarda serduszek i zainteresowania odbiorców. Korzystajmy więc zarówno z publikacji zdjęć, jak i zostawiania serduszek/komentarzy u innych. Nie zapominajmy o Stories, o Instagram Live, czy IG TV. Nie chodzi jednak o to, żeby wrzucać coś dla wrzucenia - nie, nie. Tak łatwo nie ma! Treści powinny być wartościowe dla odbiorcy. Mniej lub bardziej, ale nadal wartościowe.

jak-dziala-algorytm-insta

Na koniec, chciałabym Was poprosić o jedną rzecz. Jeśli ten wpis naprawdę się Wam spodobał i treści w nim zawarte uważacie za wartościowe, będę Wam wdzięczna, jeśli podzielicie się nim na swoim InstaStories lub Facebooku. Mam w zanadrzu jeszcze pomysł na to, aby napisać Wam, jak NIE prowadzić konta na Instagramie. Zbyt wiele ostatnio widzę "błędów", które chcę wytknąć i być może otworzyć Wam oczy na kilka spraw.

Dajcie mi koniecznie znać, co było dla Was największym zaskoczeniem w tym wpisie! Jest coś z czym się nie zgadzacie? A może macie takie samo zdanie?
Czekam na Wasze komentarze! 

Jak edytuję moje zdjęcia na Instagramie | Lista przydatnych aplikacji do obróbki zdjęć

Monday, June 12, 2017 -


najlepsze-aplikacje-do-obrobki-zdjec-na-instagram

Postanowiłam przybliżyć Wam trochę temat tego, jak obrabiam swoje zdjęcia, które widzicie na moim koncie na Instagramie. Jeśli jeszcze mnie tam nie śledzicie - zapraszam serdecznie pod ten link @alamakotaa. Tak się złożyło, że jestem tam znacznie częściej niż na blogu i nie ukrywam, Instagramowicze mają ze mną lepiej. 

Dzisiejsze aplikacje odsyłają Was do linków, z których możecie je bezpiecznie pobrać. Podlinkowałam jednak wszystko do iTunes'a, z racji tego, że sama na co dzień korzystam z dobrodziejstw systemu iOS. Dwie z tych appek są płatne, zarówno w wersji na Androida, jak i iOS. Reszta dostępna jest całkowicie za darmo i bez problemu może je pobrać każdy. Zaczynamy!

najlepsze-aplikacje-do-obrobki-zdjec-na-instagram

Lightroom 

Lightroom, to moja miłość. Od kiedy pokochałam robienie zdjęć w RAWach i zrozumiałam, jak wiele można naprawić na komputerze, nie mogę wyjść z podziwu. JAK TO JEST MOŻLIWE? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Mimo posiadania tego programu na kompie, korzystam też z darmowej aplikacji na telefon, na której dopieszczam zdjęcia. Czasami mimo obróbki komputerowej widzę, że coś mi nie gra - jest za ciemno/za jasno. Wtedy sięgam po ten program i wszystko naprawiam. Zdjęcia nie tracą na jakości, a efekt końcowy jest najlepszy z możliwych. 

Facetune (płatna)

Nie kryję tego, że zdarza mi się poprawiać mój wygląd na zdjęciach. Staram się jednak znaleźć w tym umiar i przede wszystkim, nie robię tego za każdym razem. Czasami po prostu widzę, że bomba na pół twarzy psuje efekt i skupia za bardzo na sobie uwagę, gdy najbardziej powinny być widoczne oczy, czy usta. Narzędzie do usuwania nieprzyjaciół z twarzy, może też przydać się podczas czyszczenia tła i produktów! Niejednokrotnie zdarzyło mi się, że miałam na jakimś przedmiocie paproszek, który umknął mi podczas robienia zdjęcia, ale wyszedł cudownie na fotce. Ta aplikacja sprawdza się też super w przypadku wybielania białych elementów na zdjęciu. Wiecie, czasami coś jest białe, ale jednak poszarzałe, czy lekko żółte. Wtedy z pomocą przychodzi Facetune, który pozwala na rozjaśnienie tych obszarów. Ludzie wybielają sobie w niej zęby, a ja wybielam tło. Zdjęcia są wtedy spójne i nadają się idealnie na Instagram.

najlepsze-aplikacje-do-obrobki-zdjec-na-instagram


Snapseed 

Ooo, posłuchajcie o niej! To jedna z aplikacji, której używam na milion sposobów i ciągle nie mogę wyjść z podziwu, jak dobrze radzi sobie w przypadku szeroko pojętej obróbki zdjęć. Nie ukrywam, że sięgam po nią głównie wtedy, gdy chcę na zdjęciu stworzyć jakiś chwytliwy napis. Wtedy bez mrugnięcia okiem mogę zrobić napis, który w zupełności mnie satysfakcjonuje, wybierając wśród kilku z dostępnych opcji układów i fontów. Świetna sprawa. 

Procreate (płatna)

Tej aplikacji używam bardzo rzadko, ale chciałam Wam o niej wspomnieć. Co prawda, jej lepsza wersja śmiga dobrze na iPadzie Pro, ale z racji tego, że go nie posiadam - posiłkuję się tworzeniem małych pierdół na moim telefonie. Przez chwilę sądziłam, że wywaliłam na nią niepotrzebnie pieniądze i w sumie nadal myślę o niej podobnie. Mimo to, widzę jaki ma potencjał i jak wiele można w niej stworzyć. Nieskończona ilość pomysłów może zostać przelana na wirtualny papier i zostać później wykorzystana do tworzenia elementów graficznych na zdjęciach. Fajna sprawa dla tych z Was, które lubią się kreatywnie wyżyć i szukają czegoś, co pozwoli przejąć kontrolę nad zdjęciem w stu procentach. 

Vsco

Nie rozumiem tego zachwytu nad tą aplikacją, chociaż ostatnio znów na nowo próbuję się do niej przekonać. Chyba po prostu nigdy nie byłam specjalną fanką gotowych filtrów dodawanych do zdjęcia. Szczerze mówiąc, zawsze lubię sobie sama pokręcić guziczkami, które pozwalają na dostosowywanie zdjęcia do moich oczekiwań. W tej aplikacji znajdziecie jednak mnóstwo opcji aby dodać do zdjęcia więcej ciepła, ochłodzić je, zmniejszyć lub zwiększyć kontrast. Dużo w niej można zrobić, a przede wszystkim, można kontrolować wygląd feedu - jeśli jesteście w ogóle świrnięte na tym punkcie. Miałam w swoim życiu epizod, w którym sądziłam, że wszystkie zdjęcia na moim profilu muszą być spójne. Teraz trochę mi się pozmieniało, choć czuję, że obsesja na tym punkcie znów się zbliża. 

najlepsze-aplikacje-do-obrobki-zdjec-na-instagram

I to tyle, właśnie takich aplikacji używam na co dzień do obróbki moich zdjęć na Instagramie. Zdradźcie swoją tajemnicę idealnych zdjęć. Używacie któregoś ze wspomnianych przeze programów? 
Czekam na Wasze komentarze!
DO GÓRY