Showing posts with label Provoke. Show all posts

#Makeup Menu - dziewczęcy makijaż krok po kroku

Tuesday, April 5, 2016 -

Dzisiaj duże #MakeupMenu, przy którym sporo się napracowałam. Dajcie mi znać, czy lubicie takie rzeczy, krok po kroku. Chciałam Wam pokazać mój szybki i bardzo prosty makijaż, do którego przemyciłam odrobinę różu. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.


Pierwszym krokiem, od którego zawsze zaczynam makijaż, jest oczywiście zaaplikowanie bazy pod cienie. Niezmiennie w tej kwestii, używam Primer Potion z Urban Decay. Warta jest każdej złotówki i jako jedyna, perfekcyjnie trzyma makijaż oczu. Wklepuję ją palcem, by mieć pewność, że rozłożę ją równomierną oraz cienką warstwą. Następnie sięgam po róż do policzków z Bourjois. Jego różowo-złota barwa sprawiła, że chciałam się nim pobawić. Jako produkt wypiekany, daje trwałość oraz intensywny kolor. Dlatego nie przesadzam z jego ilością, nakładam go lekką ręką. Chcę uzyskać bardzo delikatny efekt. Chwytam pędzel do blendowania, nabieram odrobinę bronzera z paletki Wibo i starannie rozcieram go w załamaniu powieki. 


Lubię optycznie zagęszczać linię rzęs, a w tej kwestii idealnie sprawdza mi się eyeliner Pupa Milano, którego czekoladowa barwa daje naturalny, nienachalny efekt. Po nałożeniu i roztarciu go pędzelkiem w celu uzyskania miękkiego przejścia, chwytam po maskarę Maybelline, Lash Sensational, która sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Nie osypuje się, nie odbija na powiece i pięknie podkręca mi rzęsy - aGwer, to potwierdzi ;) 

Następnie przechodzę do makijażu twarzy. Ujednolicam cerę jedną pompką podkładu Chanel, Les Biege w kolorze 10. Aplikuję podkład gąbeczką beautyblender, bo według mnie, najlepiej wygląda właśnie wtedy. Pędzel mi się w jego przypadku nie sprawdza. Chcę też zakryć moje cienie pod oczami, dlatego wklepuję odrobinę kryjącego korektora Clarins, Instant Concealer. 



Kryjący korektor, to nie wszystko. Nigdy nie omijam kroku z rozświetleniem okolic pod oczami. W tym celu używam korektora Shiseido, Sheer Eye Zone Corrector. Następnie starannie przypudrowuję całą twarz oraz okolice pod oczami pudrem wykańczającym Provoke, którego jasny kolor, znakomicie rozświetla mi cerę. Następnym krokiem jest wyczesanie brwi, precyzyjne wypełnienie wolnych przestrzeni kredką Soap&Glory oraz pokrycie włosków żelem utrzymującym się cały dzień, L'Oreal. 


Dobrze i starannie przypudrowana twarz stanowi dla mnie bazę pod nadawanie koloru. Dzięki temu wiem, że mam zdecydowanie mniejsze szanse na to, żeby zrobić sobie plamy bronzerem i różem. W celu lekkiego zaznaczenia kości policzkowych, sięgnęłam tym razem po bronzer z paletki Wibo. Jest ona moim osobistym ulubieńcem. Jestem szczerze zaskoczona, jak dobra jakościowo się okazała. Róż, który jest w zestawie, fajnie nadaje cerze blasku i zdrowego wyglądu. A rozświetlacz jest jednym z piękniejszych, dostępnych w drogerii. Jeśli jeszcze nie macie tej paletki, warto się w nią zaopatrzyć. 


Na koniec jeszcze usta. Na samym początku obrysowuję je konturówką Golden Rose, która służy mi tutaj tylko, jako wyznacznik linii, której nie chcę przekroczyć aplikatorem pomadki Bourjois, Rouge Edition Velvet. Kolor, na który postawiłam dziś, to Pink Pong - odważny róż w odcieniu magenta. 



A na koniec efekt przed i po. 

Mam nadzieję, że dzisiejszy post przypadł Wam do gustu. Dajcie znać, co dla Was oznacza dziewczęcy makijaż.

#Makeup Menu, naturalne rozświetlenie na szybko

Saturday, March 12, 2016 -


Podkładem, który dziś użyłam jest Provoke, Radiance Fluid w kolorze 110 Ivory. Szczerze zaskoczył mnie swoimi właściwościami. Przepięknie rozświetla cerę i nawilża ją w ciągu dnia. Daje przyjemny efekt drugiej skóry, czyli coś, czego szukam w podkładach. Nienawidzę matowej i płaskiej maski, a ten podkład to tego totalna odwrotność. /79zł/ Radiance Fluid doskonale wtapia się w skórę, idealnie wygładza cerę i wyrównuje jej koloryt subtelnie ją rozświetlając. Zawiera innowacyjną, opatentowaną technologią ILLU˙SPHERE™, która inteligentnie wychwytuje i rozprasza każdy rodzaj światła naturalnego lub sztucznego na powierzchni skóry, nadając efekt optycznego wygładzenia zmarszczek, świetlistości i promiennego blasku. Unikalny kompleks lipidowo-proteinowy doskonale pielęgnuje i długotrwale nawilża skórę.


Następnie przypudrowałam twarz matującym pudrem z efektem rozświetlenia ShyShine Nude Powder /99zł/, który można używać na całą twarz lub na kości policzkowe. Zaskakujące połączenie dwóch efektów w formie jednego multifunkcyjnego pudru, który matuje i dyskretnie rozświetla, świetnie się u mnie sprawdziło. Lekka i jedwabista konsystencja doskonale stapia się ze skórą nadając jej nieskazitelny satynowy wygląd. Starannie dobrana kompozycja dwóch naturalnych odcieni beżu, ciepłego różu oraz delikatnej perły sprawia, że każde pociągnięcie pędzla nadaje cerze świeżości i promienności. Świetnie sprawdzi się do wykończenia każdego typu makijażu, zapewniając naturalny wygląd skóry. Można go stosować jako puder na całą twarz lub jako subtelny rozświetlacz kości policzkowych. Jak widzicie na zdjęciu, ja lubię nim też utrwalać korektor pod oczami - dzięki temu rozjaśniam odrobinę tę okolicę. 


Chwytam dzisiaj za paletkę Provoke, którą dostaniecie w drogerii. Moja czwórka cieni, to paletka numer 401, o nazwie Brown Subtile /79zł/. W środku znajdują się cztery cienie z satynowym wykończeniem. Są to jednak średnio napigmentowane cienie, co ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony trzeba włożyć w makijaż więcej pracy, z drugiej strony, według mnie jest to idealna paleta dla kobiet, które potrzebują naturalnego i zdrowego makijażu na co dzień. Tą paletą nie trudno uzyskać taki efekt, a jeśli chcemy makijaż pogłębić, wystarczy dołożyć jeszcze jedną warstwę cienia. Łatwo blendująca się formuła nie blednie i nie znika z powiek. Ja jednak radzę używać do każdego makijażu bazy, która nie tylko podbija kolor cieni, ale również dba o ich trwałość. W makijażu użyłam wszystkich czterech odcieni. Subtelną, beżową perłą zaznaczyłam wewnętrzny kącik oraz okolicę pod łukiem brwiowym. Przybrudzony róż wylądował na powiece ruchomej. Jaśniejszym brązem wypełniłam załamanie oraz zaznaczyłam dolną powiekę. Ociupinką najciemniejszej barwy zaznaczyłam zewnętrzny kącik oka. I makijaż gotowy. 


Oprócz tego, na twarzy mam jeszcze: 
kredkę do brwi Soap&Glory
korektor Shiseido, Sheer Eye Zone Corrector
maskarę Maybelline, Lash Sensational 
paletkę do konturowania Wibo 
pomadkę Laura Mercier w odcieniu Boudoir zmieszaną z balsamem do ust Clarins. 



Podoba Wam się taka wersja mnie? Lubicie delikatne i rozświetlone makijaże?

Najlepsza czerwona pomadka z drogerii!

Wednesday, March 2, 2016 -


Marka Provoke sukcesywnie mnie zaskakuje. Miałam tę przyjemność, sprawdzić jakość kilku produktów do makijażu, o których na pewno Wam w najbliższym czasie napiszę. Dzisiaj jednak zajmę się dwoma pomadkami. Dwoma kompletnymi skrajnościami w kolorach oraz w wykończeniach. 


Pierwszą z nich jest kolor Rock Star Pink z serii Bright Lipstick /59zł/, to pomadka, która ma w sobie lekką dozę pigmentu. Ma w sobie wiele subtelnych drobinek rozświetlających. Dzięki temu, daje ona efekt zdrowych i połyskliwych ust. Nie można się w jej wypadku martwić o wydostanie się poza kontur ust. Jej lekka konsystencja pozwala łatwo manipulować intensywnością koloru. Jest jedwabiście gładka i cechuje ją niewątpliwa jakość noszenia - dzięki Witaminie E, daje uczucie komfortu i nawilżenia. 


Kolejną z nich jest matowa czerwień, w której absolutnie się zakochałam. Jak wiecie, uwielbiam czerwone usta. Można nawet powiedzieć, że są w pewien sposób, moim znakiem rozpoznawczym. Co prawda, nie noszę ich codziennie, ale uważam, że wyjątkowo mi pasują. W sumie, zawsze zbieram masę komplementów, gdy decyduję się na taką barwę na ustach. W każdym razie, najchętniej sięgam po te kolory, które mają w sobie niebieskie tony - te sprawiają, że zęby wydają się bielsze, a cera nabiera blasku. I Flamenco Red z serii Real Matt Lipstick  właśnie taka jest. Jest intensywnie napigmentowana, ładnie sunie po ustach i utrzymuje się długie godziny, nie schodząc z nich w brzydki sposób. Mimo swej matowej formuły, nie wysusza przesadnie ust - ma w sobie sporo składników nawilżających, które delikatnie pielęgnują usta. Jest to zdecydowanie moja ulubiona czerwień z drogerii. 


Która podoba się Wam bardziej?
DO GÓRY