A Wam jaki korektor się ostatnio kompletnie nie sprawdził?
Showing posts with label Bare Minerals. Show all posts
Trzy korektorowe niewypały
Monday, November 28, 2016 - Bare Minerals blemish remedy Dior Dior Flash Luminizer Radiance Booster Pen korektory makijaż smashbox studio skin 24 hour waterproof concealer
Korektorów u mnie nigdy dość. Uwierzycie, że mam ich kilkanaście? I jeszcze żaden nie poradził sobie idealnie w okolicach pod moimi oczami. Generalnie, mam swoich większych i mniejszych faworytów, ale nie znalazłam jeszcze tego produktu, który byłby remedium na wszelkie smutki. W każdym razie, dzisiaj wpadam Wam poopowiadać o trzech korektorach, na które szkoda wydawać kasę. Zaczynamy!
Smashbox , Studio Skin 24 HOUR Waterproof Concealer (109zł)
Zapowiadał się fajnie. Słyszałam same zachwyty nad tym korektorem, wśród naszych rodzimych blogerek, które twierdziły, że jest to korektor idealny. Jednak, kolejny raz potwierdziło się u mnie to, że komuś coś pasuje, nie znaczy, że będzie pasować i mnie. Generalnie, byłby fajny, gdyby nie fakt, że okropnie ciemnieje i wchodzi w zmarszczki. W związku z tym nie nadaje się pod oczy w ogóle, mimo że znakomicie zakrywał moje cienie. Jednak, w ciągu dnia migrował w załamania mimo przypudrowania go na różne sposoby. Oksydacja to też spory problem. Korektor dosłownie w kilka sekund z fajnego, jasnego koloru, staje się pomarańczą... No szkoda.
BareMinerals Blemish Remedy Concealer (119zł)
Ten gagatek to już w ogóle się u mnie nie spisuje. Kompletnie nie wiem, jakim cudem można go dobrze używać, bo jest kompletnie niewidoczny na twarzy. Oczywiście, rozumiem że wszyscy producenci dążą do perfekcji, ale tutaj już przesadzono - produkt po prostu znika z twarzy. Nie zakrywa przebarwień i większych niespodzianek na twarzy. Dlatego, dla mnie po prostu jedno wielkie "NIE".
Dior Flash Luminizer Radiance Booster Pen (185zł)
Jakiś czas temu widziałyście pewnie pełną recenzję tego produktu na blogu Obsession. Kasia pisała wtedy, ze ten korektor, to mały koszmarek. Nie do końca jej wtedy wierzyłam, bo przecież Dior! No jak to tak?! Sięgnęłam po niego sama i niestety... zgadzam się kropka w kropkę z tym, co twierdzi na jego temat Kasia. Korektor nieestetycznie warzy się pod oczami i zbiera w zmarszczkach. U mnie wygląda, jakby "pływał" po powierzchni skóry, kompletnie się z nią nie stapiając. Wygląda bardzo nieestetycznie i jeśli taki korektor miałby sprawić, że będę wyglądać promiennie, to ja jednak wolę moje naturalne sińce pod oczami 24/h.
Od lewej: Smashbox, bareMinerals, Dior
A Wam jaki korektor się ostatnio kompletnie nie sprawdził?
Kosmetyczne zapowiedzi! Shiseido, NARS, Origins, Marc Jacobs i inni
Tuesday, October 18, 2016 - Air Blush Artist Rouge Bare Minerals Bio-Performance Burberry Fresh Glow Lip Injection Make Up For Ever Marc Jacobs NARS Orgasm Origins Prime Time Shiseido Three Part Harmony Too Faced
Idąc śladami trendu blogowego, który zapoczątkowała Aga z bloga White Praline (wpadajcie zobaczyć jej piękną stronę!), poszłam za ciosem i również postanowiłam pokazać Wam zapowiedzi blogowe. Czuję się trochę, jak ksiądz na ambonie, ale co tam!
Chcę Wam dzisiaj przedstawić kilka kosmetyków, które na pewno doczekają się recenzji na blogu. Oczywiście, produktów takich będzie znacznie więcej, na dzisiejszych okazach nie poprzestanę, jednak... postanowiłam odświeżyć trochę feed na stronie, dodać mu trochę polotu i czymś lekkim zaabsorbować Waszą uwagę. No i przyznaję się bez bicia, chciałam wykorzystać najnowsze zdjęcia, które zrobiłam przy użyciu dodatków do zdjęć, które udało mi się ostatnio dorwać w papiernicznym.
Z serii pielęgnacyjnej, przybliżę Wam na pewno dwa produkty z Shiseido, które wchodzą w skład linii Bio-Performance. Najnowsze serum do twarzy, LiftDynamic Serum, to produkt przeznaczony do walki z siłą grawitacji, która nieprzychylnie traktuje naszą skórę. Dopełnieniem ma być LiftDynamic Eye Treatment, czyli krem-kuracja w okolice oczu, który ma za zadanie walczyć z oznakami starzenia. Seria przeznaczona jest dla kobiet 35+, jednak ja wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. Dlatego nie ukrywam, że nowy krem pod oczy testowany jest od dnia, w którym dostałam przesyłkę. Pierwsze zmarszczki niestety już zauważyłam i staram się zrobić wszystko, by się nie pogłębiały.
Sprawdzam też kilka miniatur kosmetyków, które być może będą miały przełożenie na zakupy pełnowartościowych produktów. Zacznę jednak od początku, czyli od dwóch baz pod makijaż. Jedną z nich jest Prime Time od marki bareMinerals. Jest to produkt wygładzający, wyrównujący i matujący. Jak się możecie domyślić, ma w swoim składzie silikony. Jednak, podobno jest to nieszkodliwy silikon. Sprawdzam to na sobie i myślę, że w najbliższym czasie wydam wyrok, czy aby na pewno mnie nie zapchał.
Drugą bazą pod makijaż jest baza z Burberry, Fresh Glow. Została ona stworzona na bazie wody i ma zapewniać intensywne nawilżenie skóry, która po aplikacji ma wyglądać na bardzo zdrową i świetlistą. Efekt jest natychmiastowy i powiem Wam szczerze, że choćbym nie wiem, jak starała się znaleźć matujący produkt odpowiedni dla mojej cery, to i tak zawsze kończę w ręku z produktem rozświetlającym. Jestem niereformowalna.
Na koniec maluszek od NARSa, który jest młodszym bratem kultowego różu Orgasm. Tym razem, jest to produkt kremowy i rozświetlający. Ma w sobie co prawda odrobinę koloru, ale po naniesieniu na policzki daje subtelny i naturalny blask. O wiele bardziej mi z nim po drodze, niż z prasowanym różem.
Wśród nowych pomadek, które ostatnio zasiliły grono moich ulubienic, widziałyście te dwie szminki Make Up For Ever. Nowa seria Artist Rouge podbija perfumerię Sephora. Do wyboru są dwa wykończenia, kremowe i matowe. Oba z intensywnymi, mocno napigmentowanymi kolorami. Niebawem pokażę Wam je na ustach.
Jeśli jesteśmy też w klimacie ust, to powiem Wam o kosmetyku, który chyba na stałe pojawi się w mojej kosmetyczce. Mowa tutaj o Lip Injection od Too Faced, który jest niczym więcej, jak błyszczykiem powiększającym usta. Pięknie pachnie, szczypie i sprawia, że wyglądam prawie, jak Kylie Jenner (tak, prawie! :-) ). Fajna rzecz, zwłaszcza przed nałożeniem mocnych kolorów na usta.
Marka Origins wprowadziła nowy krem do pielęgnacji twarzy. Seria nosi nazwę Three Part Harmony. Produkt ten jest przeznaczony do odżywienia cery, jej naprawy oraz odzyskania blasku. Jest zabarwiony na żółty kolor, który pozostawia po sobie trochę śladu na cerze. Nie jest to jednak nic intensywnego. Pachnie cytrusowo, ma gęstą konsystencję i drewniane wieczko. Całkiem przyjemne dla oka.
Marc Jacobs wypuścił w tym sezonie obłędne róże do policzków Air Blush. To dopiero petarda! Jestem zachwycona tymi mozajkami kolorów, które z jednej strony dają mocną barwę, a z drugiej niosą za sobą mnóstwo zdrowego rozświetlenia. Stylowe opakowanie, przepiękny efekt na licu i boska trwałość!
Na koniec raz jeszcze NARSowe perełki, czyli pomadka Audacious Lipstick w kolorze Apoline, które skradła moje serce oraz najnowszy błyszczyk-hybryda Velvet Lip Glide, w odcieniu Danceteria. Dwa skrajne kolory i dwa skrajne wykończenia. Za to jeden, przepiękny efekt na ustach.
I to tyle. Mam nadzieję, że zabiło Wam szybciej serce. Było tak?
Niedługo więcej informacji!
Subscribe to:
Posts
(
Atom
)

