Pomadkowe nowości! MUFE, Shiseido, Sephora, Estee Lauder i NARS


Z takich życiowych porażek, to mogę Wam się przyznać do jednej. Nie potrafię sobie odmówić zakupów kosmetycznych. Co prawda, bywają momenty, że udaje mi się być na detoksie, nie kupować nic nowego, dać sobie na wstrzymanie. Jednak, zawsze prędzej, czy później kończy się to nalotem na drogerię/perfumerię. 

Dzisiaj pokazuję Wam moje nowe nabytki. Wszystkie nowe szminki są tutaj zachowane mocno w klimacie jesieni, która już na dobre rozgościła się za oknem. Nie wiem, jak ja teraz będę robić zdjęcia na bloga, bo przecież pogoda przypomina raczej kadry z Silent hill. 

Są momenty, że cieszę się na jesień. Na przykład wtedy, gdy jestem opatulona cieplutkim kocem, w ręku trzymam kubek herbaty i oglądam ulubiony serial. Wtedy jest nawet spoko. Jak dodamy do tego jeszcze gruby sweter i mocne usta, to podskoczymy do rangi, "jest bardziej, niż spoko".


Jak widzicie, znowu w większości pokazuję Wam czerwienie. KAŻDA się oczywiście od siebie różni i KAŻDA jest totalnie nowa w mojej kolekcji. Takich jeszcze nie miałam ;) 

Make Up For Ever wypuściło na rynek nowe pomadki, których nazwa to Artist Rouge. Posiadam dwa kolory, w dwóch zupełnie różnych wykończeniach. Pierwszym z nich jest kolor Orange Coquelicot M301 i jest to matowa czerwień, złamana intensywnym różem. Na myśl przywodzi mi kolor Good Kisser z MACa (KLIK), który trafił kiedyś do limitowanej sprzedaży.  Drugi kolor, to Rouge Scene C405. Literka C oznacza tutaj kremowe wykończenie. Sama barwa zaś, jest niesamowicie intensywna, napigmentowana i pozostawia prawdziwie krwiste usta pełne blasku.


Pomadki Shiseido już mogłyście podziwiać na moim blogu TUTAJ. Pokazywałam Wam wówczas dwa kolory z najnowszej kolekcji, czyli Poppy i Crime of Passion. Nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak pięknie odbijają światło. A czerwień Poppy jest chyba moją ulubioną.


Sephora, Rouge Matte, to nowość w szafach marki własnej znanej perfumerii. Na pewno widziałyście już całe mnóstwo informacji na temat tego, że Sephora wprowadziła nową serię matowych pomadek. Mnie trafił się kolor Rebel Chic i jest to bardzo ciemna czerwień, która właściwie tylko minimalnie przebija się przez kolor... hmm... zaschniętej krwi? Bardzo mocnego, czerwonego wina? To bardzo ciekawa, nieoczywista barwa.


Estee Lauder, Pure Color Envy, Hi-Lustre  230 Pretty Shocking, to dla mnie totalna nowość. Jeszcze nigdy nie miałam żadnej pomadki Estee Lauder i powiem szczerze, że rzadko mi z tą marką po drodze. Nawet jak mi się wydaje, że jakiś kosmetyk jest w sam raz dla mnie, to później okazuje się, że jednak nie do końca. Tak jest na przykład w przypadku kultowych podkładów tej marki. Jeszcze żaden mi się nie sprawdził. Zobaczymy jednak, jak będzie w przypadku intensywnie błyszczącej pomadki w odcieniu malinowej czerwieni.


W ogóle, też zauważyłyście, że mocnym trendem są błyszczące pomadki? Niby mat nadal króluje na ustach i uwielbiamy go za trwałość, ale jakoś tak te intensywnie połyskliwe kolory zdominowały nowości marek makijażowych.

Na sam koniec zostawiłam pomadkę w kolorze nude oraz błyszczyk, który tak właściwie jest hybrydą. Wszystko oczywiście z szafy NARS w Sephorze. Widziałyście już jak wygląda Velvet Lip Glide w kolorze Danceteria na moich ustach TUTAJ. To przepięknie odbijająca światło, długotrwała formuła. Odrobinę przekłamana nazwą, bo jednak Velvet kojarzy mi się bardziej z matem lub satyną, ale powiem Wam, że pomadka ta jest tak komfortowa w noszeniu, że nie  będziecie mieć jej nic do zarzucenia. 


Pomadki Audacious Lipstick, to niekwestionowany hit tego sezonu. Doskonale wiecie, że dziewczyny oszalały na punkcie formuły i kolorów, którymi dysponuje NARS. Nie pozostałam obojętna na te zachwyty i na własność mam teraz odcień Apoline. Jest to przepiękny odcień nude, który nada się idealnie na co dzień, zwłaszcza przy takiej jesiennej aurze. Ożywia on cerę, dzięki temu, że jest w nim naprawdę spora dawka różu. No i opakowanie zamykane jest na magnes. 


I to by było chyba na tyle. W tym momencie mogę Wam powiedzieć, że nie kupiłam sobie kolejnej, dziewiątej już pomadki do kolekcji, ale znam siebie i nie obiecam też, że moja kolekcja się nie powiększy. Tak wiem... to już jest problem, ale co zrobić! Każdy musi mieć jakiegoś bzika ;) 

Poczytajcie też o: 

Oczywiście, każdy z nowych kolorów doczeka się osobnej recenzji na blogu i już niedługo przedstawię Wam, jak wszystkie odcienie prezentują się na ustach. 

Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, czy moje nowe nabytki się Wam podobają! Kupiłyście ostatnio jakąś nową szminkę?


POPRZEDNI
NASTĘPNY

No comments :

Post a Comment

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY