Showing posts with label Audacious Lipstick. Show all posts

NARS, zimowa kolekcja Sarah Moon #WINTERWEEK

Tuesday, December 6, 2016 -

NARS-pomadki

Dostępna w Sephorze kolekcja marki NARS, to gratka dla fanek limitowanych produktów. Powstała przy współpracy z Sarah Moon, znaną na świecie panią fotograf. Była ona mocą sprawczą kolekcji NARS x Sarah Moon. Ma być wyraziście, mocno, intensywnie. Przy czym, kobieco i delikatnie, równocześnie. Kolekcja ta jest dla mnie skrajna, jak skrajna potrafi być każda z nas. Raz chcąc zachować lekkość makijażu, decydujemy się na klasyczne barwy. By kilka godzin później, gdy zastaje nas wieczór, chcieć być tajemniczą - przy pomocy czerwonej szminki, rzecz jasna. Zapraszam Was na prezentację najnowszej kolekcji makijażu marki NARS. 

NARS już chyba każdej z nas kojarzy się z najwyższej klasy kosmetykami. Produkty oczywiście, zamknięte zostały w opakowaniach o matowym wykończeniu, z białym, limitowanym printem NARS Sarah Moon. Kolekcja ta ma znacznie więcej elementów, jednakże ja dzisiaj pokażę Wam tylko kilka z nich. Jeśli chcecie zobaczyć prześliczną szkatułkę, która skrywa w sobie dwie pomadki oraz maskarę, wpadajcie na bloga Kasi!

NARS-czerwona-pomadka

Gwiazdą kolekcji jest matowa pomadka Moon Matte Lipstick. Jej cena, to 129zł i występuje w trzech odcieniach:  malinowym Rouge Improbable, intensywnej czerwieni Fearless Red oraz czerwieni geranium Rouge Indiscret, którą prezentuję Wam dzisiaj na ustach. Jej matowa konsystencja bardzo mnie zaskoczyła, pozytywnie. Jest bardzo kremowa i sunie po ustach, jak masełko. Jej kształt pozwolił mi na dowolne wyrysowanie ust pomimo braku użycia konturówki. Niezwykle trwała formuła jest bardzo komfortowa. Intensywny pigment znakomicie zachowuje się w ciągu dnia. Dlatego uważam ją za jedną z ciekawszych pomadek tego sezonu. 

NARS-czerwone-szminki

O tym, że jestem sporą fanką słynnych pomadek Audacious Lipstick, już wiecie. Teraz, najsłynniejsza czerwień, czyli Rita (145zł), została zamknięta w świątecznej wersji szaty kolorystycznej. Jest obiektem pożądania. Ultralekka, supernapigmentowana, hipnotyzująca i niezwykle odważna. Pozwala na szybkie pokrycie ust, intensywną barwą, już przy jednym ruchu. Jest kremowa, niczym masło i znakomicie stapia się z ustami. Ma przyjemną formułę, która niestety nie jest najtrwalsza na świecie i wymaga konturówki, ale myślę, że za tę barwę, można jej to wybaczyć. 

NARS-czerwone-szminki

NARS-Velvet-Lip-Glide

Jako jedyny zestaw, prezentuję Wam dzisiaj sześć miniaturowych pomadek Velvet Lip Glide w zestawie o nazwie Mind Game, które zachwycają swoją formułą. Pisałam o niej już tutaj - poczytajcie. W tym świątecznym prezencie idealnym, znajdziemy 6 mini pomadek w 6 ekskluzywnych kolorach: Bound (mój ulubieniec!), No 675, Chez Claude, Unspeakable, Plato's oraz Toy. Cena tego cuda, to 195zł. Żałuję jedynie, że nie jest zapakowane w luksusową szkatułkę. Wtedy byłoby idealnie! Powiedzcie mi, czy chcecie zobaczyć wszystkie te kolory na ustach. Nie byłam pewna, czy dawać je do dzisiejszego wpisu, bo już i tak pokazuję Wam dziś dwie czerwienie na ustach. Uznałam więc, że nie będę Wam za bardzo mącić w głowie. Dlatego, dajcie znać w komentarzach, czy macie ochotę na osobny post ze wszystkimi Lip Glide'ami. 

NARS-Isadora-Sarah-Moon-róż-do-policzków

Makijaż twarzy o zimowej porze roku, to przede wszystkim róż. W tym wypadku, powstał nowy kolor, noszący nazwę Isadora (155zł), który jest różem o tak zwanej tonacji mauve, czyli zawierającej w sobie odrobinę jesiennego fioletu fiołków.  Połyskujące drobinki są widoczne na skórze w formie odbijającej światło tafli, która sprawia wrażenie bardzo nawilżonego i zdrowego lica. Jest intensywny, więc radzę z nim uważać. Szczerze. Mnie, przez nieuwagę, kilkukrotnie zdarzyło się zrobić sobie nim plamy. Dlatego lekka ręka, puchaty pędzel i okrągłe ruchy - to przepis na idealny woal jesiennej barwy "zmarzniętych" policzków.



NARS-cienie-do-powiek

Duet cienie do powiek Quai Des Brumes (169zł), to perłowa szarość mauve oraz brokatowy antracyt. Z uwagi, że jestem sroką, to właśnie brokatowa szarość kupuje mnie swoimi drobinkami. Mimo tego, że antracyt ma w sobie pewną dozę migoczących drobinek, ja nie jestem fanką grafitu na moich powiekach. Nie wyglądam w tym kolorze korzystnie. Za to srebro jest warte przemycenia do makijażu, zawsze. Oba kolory są dobrze napigmentowane i nie osypują się podczas aplikacji na powiekę. Dobrze się rozcierają przy użyciu puchatego pędzla, jednak srebro wygląda najlepiej wklepane po prostu opuszkiem palca. Z propozycji produktowych do makijażu oczu, ja jestem jednak najbardziej zakochana w rdzawym brązie, który znajdziecie w eyelinerze Sichuan (125zł). Kremowy kohliner, to ostatnio moja niewątpliwa miłość i namiętnie używam go w każdym makijażu, jako kosmetyk, którym zagęszczam górną linię rzęs. Spisuje się w tej roli znakomicie. Jest intensywnie napigmentowany a przy tym niezwykle kremowy. Dzięki czemu łatwo się nakłada, jak i bardzo łatwo się rozciera. Praca z nim nie stanowi żadnych problemów. A gdy już zastygnie na powiece - nie znika z niej. 


Na ustach powyżej widzicie pomadkę Audacious Lipstick w odcieniu Rita, na twarzy oprócz tego mam dosłownie odrobinę różu Isadora, stick do konturowania Sculpting Multiple Duo w kolorze Copacabana/ Sidari Beach, kohliner w kolorze Sichuan.

Koniecznie zajrzyjcie na blogi pozostałych dziewczyn biorących udział w akcji:
Agnieszka www.agwerblog.pl
Paulina: www.paulinablog.pl 
Olga: www.apieceofally.pl
Klaudyna: www.ekstrawagancko.blogspot.com

No to teraz powiedzcie mi szczerze, czy zadrżało Wam mocniej serce?

NARS, Audacious Lipstick oraz Velvet Lip Glide

Saturday, December 3, 2016 -


NARS, to marka, która jest pożądana przez wszystkie kobiety na świecie. Piękne róże, fantastyczne pomadki, genialne formuły. I ja nie pozostałam obojętna. Dzisiaj pokazuję Wam z bliska dwie pomadki o dwóch skrajnie różnych formułach, ale porównywalnie pięknych kolorach. 





Najnowsza, jesienna kolekcja NARSa, to ultranawilżająca i ekstremalnie błyszczące pomadki Velvet Lip Glide (125zł). W kolekcji znajdziecie osiem fantastycznych kolorów. Płynna konsystencja jest niezwykle komfortowa nie tylko podczas noszenia, ale też podczas aplikacji produktu. Łączy w sobie bowiem błyszczyk z trwałą pomadką - to typowa hybryda. Produkt został wzbogacony o kompleks Oil Infusion Complex, który zapewnia ustom wyjątkowe i trwałe nawilżenie przez cały czas noszenia. Nietrudno więc zakochać się w tym produkcie. Na moich ustach możecie zobaczyć odcień Danceteria, który jest intensywną, żywą fuksją. Szminka oczywiście w związku ze swoim nawilżającym usposobieniem, nie utrzymuje się na ustach zbyt długo, aczkolwiek uznaję ją za trwałą. Zjada się równomiernie i pozostawia po sobie odrobinę wgryzionej w wargi barwy.



Natomiast, jeśli chodzi o pomadkę Audacious Lipstick w kolorze Apoline(135zł), to same możecie zauważyć, że barwa jest zdecydowanie lżejsza, delikatniejsza i odpowiednia na każdą okazję. Pomadka została zamknięta w ciężkim opakowaniu, które zamykane jest na magnes. Zawsze mnie takie rozwiązania cieszą. Nie lubię, gdy pomadki otwierają mi się w torebce, więc takie udogodnienie jest przeze mnie zawsze mile widziane. Czarna, matowa, klasyczna skuwka została urozmaicona o połyskliwy napis z nazwą marki, który został zachowany w tej samej kolorystyce. Sam sztyft również posiada ciekawe tłoczenie. Zachwyca jednak przede wszystkim formuła, która jest kremowa i satynowa. Znakomicie się aplikuje, wygodnie sunie po ustach i świetnie się utrzymuje. Dobrze się utrzymuje i nie znika magicznie z ust. Apoline, to dla mnie jeden z tych kolorów nude, które pasują idealne do jesiennej i zimowej aury. Ciepła, beżowo-brązowa, ale stonowana i niewybijająca się na pierwszy plan. 


Osobiście mam ciągle ochotę na dwa kolejne kolory z serii Audacious Lipstick. Ta "bezczelna" szminka rozkochała mnie w sobie niesamowicie i mam głód posiadania odcieni Anita oraz Annabella. 

A Wy? Czaicie się na coś z NARSa?
                      

Pomadkowe nowości! MUFE, Shiseido, Sephora, Estee Lauder i NARS

Thursday, October 6, 2016 -


Z takich życiowych porażek, to mogę Wam się przyznać do jednej. Nie potrafię sobie odmówić zakupów kosmetycznych. Co prawda, bywają momenty, że udaje mi się być na detoksie, nie kupować nic nowego, dać sobie na wstrzymanie. Jednak, zawsze prędzej, czy później kończy się to nalotem na drogerię/perfumerię. 

Dzisiaj pokazuję Wam moje nowe nabytki. Wszystkie nowe szminki są tutaj zachowane mocno w klimacie jesieni, która już na dobre rozgościła się za oknem. Nie wiem, jak ja teraz będę robić zdjęcia na bloga, bo przecież pogoda przypomina raczej kadry z Silent hill. 

Są momenty, że cieszę się na jesień. Na przykład wtedy, gdy jestem opatulona cieplutkim kocem, w ręku trzymam kubek herbaty i oglądam ulubiony serial. Wtedy jest nawet spoko. Jak dodamy do tego jeszcze gruby sweter i mocne usta, to podskoczymy do rangi, "jest bardziej, niż spoko".


Jak widzicie, znowu w większości pokazuję Wam czerwienie. KAŻDA się oczywiście od siebie różni i KAŻDA jest totalnie nowa w mojej kolekcji. Takich jeszcze nie miałam ;) 

Make Up For Ever wypuściło na rynek nowe pomadki, których nazwa to Artist Rouge. Posiadam dwa kolory, w dwóch zupełnie różnych wykończeniach. Pierwszym z nich jest kolor Orange Coquelicot M301 i jest to matowa czerwień, złamana intensywnym różem. Na myśl przywodzi mi kolor Good Kisser z MACa (KLIK), który trafił kiedyś do limitowanej sprzedaży.  Drugi kolor, to Rouge Scene C405. Literka C oznacza tutaj kremowe wykończenie. Sama barwa zaś, jest niesamowicie intensywna, napigmentowana i pozostawia prawdziwie krwiste usta pełne blasku.


Pomadki Shiseido już mogłyście podziwiać na moim blogu TUTAJ. Pokazywałam Wam wówczas dwa kolory z najnowszej kolekcji, czyli Poppy i Crime of Passion. Nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak pięknie odbijają światło. A czerwień Poppy jest chyba moją ulubioną.


Sephora, Rouge Matte, to nowość w szafach marki własnej znanej perfumerii. Na pewno widziałyście już całe mnóstwo informacji na temat tego, że Sephora wprowadziła nową serię matowych pomadek. Mnie trafił się kolor Rebel Chic i jest to bardzo ciemna czerwień, która właściwie tylko minimalnie przebija się przez kolor... hmm... zaschniętej krwi? Bardzo mocnego, czerwonego wina? To bardzo ciekawa, nieoczywista barwa.


Estee Lauder, Pure Color Envy, Hi-Lustre  230 Pretty Shocking, to dla mnie totalna nowość. Jeszcze nigdy nie miałam żadnej pomadki Estee Lauder i powiem szczerze, że rzadko mi z tą marką po drodze. Nawet jak mi się wydaje, że jakiś kosmetyk jest w sam raz dla mnie, to później okazuje się, że jednak nie do końca. Tak jest na przykład w przypadku kultowych podkładów tej marki. Jeszcze żaden mi się nie sprawdził. Zobaczymy jednak, jak będzie w przypadku intensywnie błyszczącej pomadki w odcieniu malinowej czerwieni.


W ogóle, też zauważyłyście, że mocnym trendem są błyszczące pomadki? Niby mat nadal króluje na ustach i uwielbiamy go za trwałość, ale jakoś tak te intensywnie połyskliwe kolory zdominowały nowości marek makijażowych.

Na sam koniec zostawiłam pomadkę w kolorze nude oraz błyszczyk, który tak właściwie jest hybrydą. Wszystko oczywiście z szafy NARS w Sephorze. Widziałyście już jak wygląda Velvet Lip Glide w kolorze Danceteria na moich ustach TUTAJ. To przepięknie odbijająca światło, długotrwała formuła. Odrobinę przekłamana nazwą, bo jednak Velvet kojarzy mi się bardziej z matem lub satyną, ale powiem Wam, że pomadka ta jest tak komfortowa w noszeniu, że nie  będziecie mieć jej nic do zarzucenia. 


Pomadki Audacious Lipstick, to niekwestionowany hit tego sezonu. Doskonale wiecie, że dziewczyny oszalały na punkcie formuły i kolorów, którymi dysponuje NARS. Nie pozostałam obojętna na te zachwyty i na własność mam teraz odcień Apoline. Jest to przepiękny odcień nude, który nada się idealnie na co dzień, zwłaszcza przy takiej jesiennej aurze. Ożywia on cerę, dzięki temu, że jest w nim naprawdę spora dawka różu. No i opakowanie zamykane jest na magnes. 


I to by było chyba na tyle. W tym momencie mogę Wam powiedzieć, że nie kupiłam sobie kolejnej, dziewiątej już pomadki do kolekcji, ale znam siebie i nie obiecam też, że moja kolekcja się nie powiększy. Tak wiem... to już jest problem, ale co zrobić! Każdy musi mieć jakiegoś bzika ;) 

Poczytajcie też o: 

Oczywiście, każdy z nowych kolorów doczeka się osobnej recenzji na blogu i już niedługo przedstawię Wam, jak wszystkie odcienie prezentują się na ustach. 

Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, czy moje nowe nabytki się Wam podobają! Kupiłyście ostatnio jakąś nową szminkę?

DO GÓRY