Showing posts with label Glamshadows. Show all posts

MAKE-UP MENU: Fine(wine)

Friday, March 24, 2017 -


Cienie, których użyłam, to: Kakaowa Cegła, która wylądowała w załamaniu powieki. To tym kolorem postanowiłam rozetrzeć granice i sprawić, że makijaż pozostanie w ciepłych tonacjach. Marsala - tym kolorem, dosłownie odrobiną, zaznaczyłam zewnętrzny kącik. W całym makijażu jest tego odcienia niewiele, ale sądzę, że robi różnicę. Dzika Malina - to tak naprawdę mój cień główny. To nim zaznaczyłam całą ruchomą powiekę i to właśnie on został rozblendowany razem z Kakaową Cegłą by stanowić jedną całość. Nałożyłam go też na dolną powiekę, by jeszcze bardziej pogłębić efekt smokey. 


W wewnętrznym kąciku najpierw nałożyłam cień Sorbet, który jest brzoskwiniowo-różową pastelą, a następnie w to samo miejsce oraz na środek powieki (dolnej i górnej) nałożyłam palcem połyskujący cień marki Make Up Addiction w kolorze Persian Rose, który jest jednym z najpiękniejszych, mieniących się cieni, jakie kiedykolwiek widziałam (powiedziała Ala, która mówi tak o każdym cieniu, który się świeci :D ) 


Dopełnieniem całego looku była dla mnie króciutka kreska, zrobiona przy pomocy kredki Marca Jacobsa w kolorze Fine(wine). Sądzę, że fenomenalnie się tutaj zgrała z całą resztą. 

Makijaż w kolorach burgundu, który podkreśla niebieską tęczówkę oka, to coś idealnego dla mnie. Lubię sięgać po takie kolory i żałuję, że nie jestem zbyt odważna, by robić to bardziej na co dzień. 


Jak Wam się podoba taka propozycja?

MAKE-UP MENU: Out of the Blue

Friday, March 17, 2017 -


Gdy pisałam Wam ostatnio o moich nowych, ulubionych kredkach do oczu z Marca Jacobsa, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że powinnam sięgnąć po tę niebieską w kolorze Out of the Blue, która patrzyła na mnie od dłuższego czasu. Kilka lat temu, namiętnie nosiłam niebieski eyeliner wiosną i tak sobie pomyślałam, że pora sobie przypomnieć zasady robienia kresek na powiece. Może w wydaniu wiosennym?


Na powiece mam też dwa cienie GlamShadows. Odcienie, których użyłam, to Dominikana oraz Cytrynowa Mgiełka. Nie jestem fanką nazw tych kosmetyków, ale przyznam szczerze, że jakość tych cieni naprawdę mnie oczarowała. Odkąd trafiły w moje ręce, używałam ich niemal codziennie. Są fenomenalnej jakości, a przy tak niskiej cenie... to po prostu ideały! 



Na całą powiekę ruchomą oraz powyżej załamania, nałożyłam puchatym pędzlem cień Cytrynowa Mgiełka. Jest to specyficzny kolor, o dość niewielkim pigmencie, który blednie podczas rozcierania, ale daje się intensyfikować. Ma w sobie coś z cytrusowej skórki, to prawda. I wygląda, jak mgiełka. Trochę w nim błękitu, trochę żółtego, co w połączeniu (pewnie pamiętacie to z lekcji plastyki w podstawówce) daje odrobinę zieleni. 

W wewnętrznym kąciku oraz na środku powieki wklepałam cień Dominikana, który jest przepięknym turkusem o intensywnie błyszczącym wykończeniu. To błękit ze złotym refleksem. Wklepałam go opuszkiem palca, by osiągnąć maksymalny błysk bez konieczności używania cienia na mokro. Myślę, że się ze mną zgodzicie, że na środku powieki mieni się niesamowicie!

Kreskę wykonałam przy użyciu kredki do oczu Highliner Gel Eye Crayon od Marca Jacobsa, w kolorze Out of the Blue. Najpierw wyrysowałam szkic kreski przy użyciu precyzyjnego pędzelka, a następnie wypełniłam kontur kredką. To było arcyłatwe!

Jak Wam się podoba taka odważna propozycja? Włączacie trochę koloru do swojego makijażu na wiosnę?

DO GÓRY