Showing posts with label Schwarzkopf. Show all posts

beGlossy "na szpilkach" w małych recenzjach

Sunday, September 11, 2016 -



Wpadam do Was dzisiaj z opisem pudełka beGlossy z sierpnia. Stwierdziłam, że w tym miesiącu potestuję trochę te kosmetyki i powiem Wam, co o nich sądzę. Edycja z poprzedniego miesiąca nosiła nazwę "na szpilkach". Miało być stuprocentowo kobieco. Czy się udało?

PODOSHOP, WKŁADKI SILIKONOWE 

To rzecz, która się przyda. Nie ukrywajmy, każda z nas ma ten problem. Niestety, jestem z tych osób, które mają obcieranie przez buty wpisane w życiorys. Dosłownie każda para mi to funduje. Przyznaję się bez bicia, że każde buty na obcasie wyposażam w tego typu wkładki. Te dołączone do pudełka były wersją, którą można przykleić na wysokości pięty. Czyli w miejscu, w którym bardzo łatwo o przetarcia. 

PUREDERM, MASKA NA DŁONIE 

Byłam jej niezwykle ciekawa, ale się niestety zawiodłam. Jestem strasznym uczuleniowcem i jedną z moich alergii, jest alergia na zboża. Myślałam, że może maska do rąk nic złego mi nie zrobi, ale się przeliczyłam. Co prawda, nic złego się nie stało, ale w około dwie minuty po założeniu jej na dłonie, zaczęłam czuć bardzo nieprzyjemne swędzenie. Szybko ją zdjęłam i umyłam ręce, by pozbyć się produktu ze skóry, która była podrażniona i zaczerwieniona. A szkoda, bo byłam tej maski bardzo ciekawa. Będę musiała poszperać w drogerii. Być może istnieje wersja bez alergenów. Chętnie z niej skorzystam, w nadziei, że nawilży moje dłonie odpowiednio. 

SHEFOOT, SÓL DO STÓP 

Trzymając się tematu pięknych stóp, do pudełka dołączono sól do kąpieli. Minerały z Morza Martwego mają właściwości odświeżające i deodorujące. Oczywiście, produkt już został przeze mnie przetestowany. Kąpiel stóp wykonuję regularnie (a przynajmniej się staram). Dlatego saszetka poleciała już do ciepłej wody. Wrażenia? Całkiem przyjemne, jak to po kąpieli. Polecam to szczególnie tym z Was, które borykają się ze zmęczonymi stopami po całym dniu pracy. Fajna rzecz. 

SCHWARZKOPF, SZAMPON CAVIAR+ HAIR RENEW

To jest według mnie największy hit tego pudełka. Niekwestionowanie, ulubieniec. Fantastyczny szampon, który nie tylko znakomicie oczyszcza moją skórę głowy oraz włosy, jak również pozostawia je przyjemnie gładkie i nawilżone. Jestem niezwykle zadowolona! A do tego ten zapach! Jeśli jesteście fankami woni, która panuje w perfumerii Sephora - będziecie zachwycone ;) Hit, hit, hit! Zostaje ze mną na dłużej! 

EVREE, OLEJEK DO CIAŁA POWER FRUIT

Jeśli znacie mnie już dobrze, to wiecie, że nie jestem fanką nawilżania skóry ciała. Staram się tego unikać, jak ognia i właściwie, całe szczęście, że nie mam większych problemów. Nie borykam się z przesuszonymi łokciami, kolanami, czy ogólnie nieprzyjemnym uczuciem ściągniętej skóry. Jednak, na potrzeby recenzji, postanowiłam się przemóc i spróbować. Niewielką ilość olejku nakładałam po kąpieli, tak jak oliwkę dla dzieci. Nadmiar wycierałam ręcznikiem. Co zauważyłam? Moja skóra na pewno ładnie się teraz błyszczy i jest bardziej miękka. Sama formuła mnie zaskoczyła. Jest lekka i dwufazowa. Nie lepi się, jak inne olejki, których z tego powodu zawsze unikałam. 

I to by było na tyle! Znacie któryś z produktów, które znalazły się w pudełku? 

NOWOROCZNE ROZDANIE

Saturday, January 4, 2014 -

Cześć.

Tak, jak obiecałam, dzisiaj na blogu pojawia się rozdanie. Gratka dla dziewczyn, które lubią kosmetyki ;) Naszukałam się jednej z rozdawanych rzeczy naprawdę długo, ale w końcu udało mi się ją zgarnąć. Pewnie doskonale wiecie, o czym mówię. Chodzi mi oczywiście o paletkę Lovely.

Mam nadzieję, że rzeczy w rozdaniu Was ucieszą i liczę na Wasz udział :) Dlatego przejdźmy do konkretów. Wygrana osoba przygarnie :

Nową paletkę Lovely Nude Make Up Kit
Lakier Lovely Snow Dust w kolorze nr 2
Puder do włosów zwiększający ich objętość Got2B, Schwarzkopf
Błyszczyk Manhattan, High Shine w kolorze 19M
Błyszczyk Fruit Garden, Eveline w kolorze Breeze
próbka balsamu Lierac Hydra-Chrono+ (10ml)

Wszystkie rzeczy są nowe, nieużywane, nieuszkodzone i kupione przeze mnie. No, może oprócz próbki balsamu Lierac, którą dostałam podczas ostatnich zakupów w Hebe. Wolę oddać ją komuś, kto z niej skorzysta, bo sama raczej tego nie zrobię.



Co należy zrobić, by wziąć udział w rozdaniu? Wystarczy być obserwatorem mojego bloga i zostawić tutaj po sobie komentarz. To by było na tyle :) Oczywiście możecie zwiększyć swoje szanse robiąc inne rzeczy, ale nie czujcie się zobligowane. Nie mniej jednak będzie mi bardzo miło. Za dodanie do blogrolla, czy polubienie na Facebooku dodaję po jednym losie. Dodatkowe dwa losy, to dodanie podlinkowanego bannera konkursowego na swoim blogu.

W komentarzu zostawcie swoje dane według wzoru.

Obserwuję jako:
adres e-mail:
lubię na Facebooku jako: TAK/NIE
blogroll: TAK/NIE (link)
banner: TAK/NIE (link)

Rozdanie rozpoczyna się dziś, a zakończy się 2. lutego*. Zwycięzcę wybiorę w ciągu 3 dni, a po ogłoszeniu wyników rozdania będę czekać kolejne trzy dni na dane adresowe. W razie ich braku, zostanie wylosowana kolejna osoba. 

Pokrywam wszelkie koszty wysyłki. Konkurs odbywa się na terenie Polski.

Zaznaczam, że nie odpowiadam za poczynania Poczty Polskiej. Ode mnie kosmetyki wyjdą opakowane dodatkowo w folię bąbelkową, zabezpieczającą przed uszkodzeniami. Za stan kosmetyków podczas odbioru nie biorę odpowiedzialności. 

Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych
(Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

*zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu konkursu.

To jak? Zadowolone? :) Ja się teraz zabieram za pisanie już "normalnych" postów. W ostatnim czasie trafiłam na kilka fajnych rzeczy i chyba warto się tą nowiną podzielić. Dlatego rozdanie uważam za rozpoczęte, czekam na Wasze zgłoszenia i do jutra :)


AKTUALIZACJA!
Próbkę balsamu  Lierac zastępuje próbka balsamu Collistar.
Rozdanie zostaje przedłużone do 9.02.
W konkursie wygrywają dwie osoby. Drugą nagrodą jest kolejna paletka Lovely.


Puder do włosów? Got2B!

Monday, December 9, 2013 -

Witam Was serdecznie z pochmurnego Szczecina, w którym zimno jest i ponuro. Pan Ksawery Orkan trochę pochuchał i podmuchał, ale na szczęście znalazłam się w gronie szczęśliwców, których ominęły wszystkie większe nieszczęścia. 


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją produktu, który już kiedyś pojawił się u mnie na blogu. Drogeria Uholki.pl postanowiła przysłać nam jeszcze jeden produkt, a mnie trafił się taki, który już kiedyś opisywałam. Co śmieszniejsze, używam go namiętnie już od dłuższego czasu i nawet kupiłam Wam jeden do rozdania, które rozpocznie się jak przyjdzie do mnie jeszcze jedna paczka, na którą już trochę za długo czekam. Śmieszny zbieg okoliczności, bo aktualnie mam w swojej szafce cztery takie pudry :) Jeden praktycznie skończony, jeden "do testów", jeden dla Was i jeden kupiony na zapas. Nie wiem, kiedy zużyje te moje :)


Tutaj macie LINK do mojej poprzedniej opinii. Ta dzisiejsza nie będzie się wiele różnić. Dlaczego? Bo nadal jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Przechadzając się po czeluściach wyszukiwarki Google dowiedziałam się, że produkt kosztuje około 20zł. Uważam, że za swoją wydajność jest to niezwykle niska cena. Moją poprzednią buteleczkę kupiłam w kwietniu, a mamy grudzień. Dopiero ją kończę. Fakt, może nie używam tego pudru codziennie, ale kilka razy w tygodniu mi się zdarzy. Niewielka ilość wystarczy, żeby nadać włosom niesamowitej objętości.


Wiele dziewczyn skarży się, że włosy stają się po nim tępe, że ciężko się coś z nimi robi. Nie zauważyłam tego jakoś przesadnie, ponieważ nie wysypuję produktu bezpośrednio na włosy i nie w ilościach hurtowych. Odrobinę rozcieram w palcach, potem wgniatam we włosy u nasady. Efekt jaki uzyskuje, to delikatne uniesienie fryzury, które utrzymuje się u mnie około 4 godzin. W zależności od warunków atmosferycznych, czasami ten czas ulega wydłużeniu, czasami się skraca. 


Wielki plus za opakowanie, bo jest malutkie, wygodne i można je wrzucić nawet do torebki. Trochę szkoda, że trzeba efekt poprawiać w ciągu dnia, ale jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza. Buteleczka ma wygodne sitko, produkt wysypuje się w racjonalnych ilościach. Jedynym szczegółem na jaki należy zwrócić uwagę, to fakt, żeby z tym proszkiem nie przesadzić, bo można sobie zaszkodzić. Większa ilość daje efekt fajnego tapiru, jeśli komuś na tym zależy. Ja na co dzień stawiam na naturalny wygląd włosów, a takie leciutkie uniesienie im nie szkodzi. Produkt nie przeciąża moich włosów, nie przetłuszczają się szybciej. 



Ja Wam ten produkt polecam, niezmiennie. To mój ulubieniec i nie zamienię go na żaden lakier do włosów, który jest dla mnie ostatecznością. Używacie go? Pokochałyście, jak ja, czy raczej do Was nie przemawia? 

DO GÓRY